Muzyka

niedziela, 15 lutego 2015

4. Tylko dzieci tam nie róbcie

ROZDZIAŁ 4 

To już za kilka godzin mam się wybrać gdzieś z Mario. Nie to nie jest randka. Nie mam pojęcia, gdzie Mario chce mnie zabrać. Takie były odpowiedzi na pytania Łukasza, który jak zawsze był dociekliwy. Tak wiem że jest moim bratem i jest bardzo opiekuńczy ale Mario nie jest chyba taki zły i nic mi się przy Nim nie stanie.
No więc dochodziła godzina 17 był to czas na szukanie odpowiedniego stroju na to spotkanie. Nie miałam pojęcia jak miałam się ubrać. Czy założyć sukienkę czy jednak coś luźnego ?
Nie miałam kogo się zapytać, więc postanowiłam że sama coś wymyślę.
Po 45 minutach znalazłam odpowiedni strój, mam nadzieję że Mario mnie nie wyśmieje.
W domu było pusto ponieważ Łukasz jeszcze nie wrócił z treningu. Postanowiłam że posprzątam w domu bo jak Ewa wróci to nie będzie zadowolona że zostawiliśmy z Łukaszem taki nieporządek.
Sprzątanie zajęło mi około 20 minut. Gdy chciałam zrobić sobie coś do zjedzenia to spojrzałam na zegarek i była już 18:19. Zostało mi tylko 41 minut żeby Mario się tutaj zjawił. Spanikowana pobiegłam do łazienki, musiałam zrobić coś z włosami. Nie lubiłam swoich włosów bo nigdy nie chciały mi się układać. Na dole usłyszałam jakieś głosy, przestraszyłam się bo myślałam że to ktoś się do domu wkradł a to był Łukasz z Marco. Gdy mnie zobaczyli zrobili miny jakbym im kogoś zabiła. Może nie wyglądałam za ciekawie, bo miałam połowę włosów pokręconą a drugą nie. Wyglądało to komicznie. Marco i mój brat zaczęli szeptać a tak w towarzystwie się nie robi.
- Ej nie szeptać tutaj! - podniosłam głos na Nich. Dopiero po paru minutach zauważyłam że oboje się na mnie patrzą.
Nie powinnam podnosić głosu ale już taka jestem.
- Majka nie denerwuj się, wiem że idziesz na piknik z Mario. Lepiej idź się szykuj bo Gotze zaraz tutaj będzie. - zaczął się śmiać Marco.
- Marco ty lepiej nie denerwuj mnie, bo jak Ty coś czasem powiesz to nie wiadomo jak można to odebrać. Jako żart czy raczej na serio.
- Siostra nie kłóć się z Reusem bo zabraknie Ci czasu za chwilę. - uśmiechnął się Łukasz.
Wolałam posłuchać brata i pobiegłam na górę się ubrać.
Szukanie stroju i butów zajęło mi niecałe 10 minut. Makijaż też miałam, ale lekki. Nie lubiłam się malować, ale dziś była okazja. Zobaczyłam przez okno w moim pokoju, że Mario wjechał na podwórko. No wręcz idealnie, będzie musiał na mnie poczekać bo nie mogę znaleźć torebki.
Szukając torebki znalazłam wiele rzeczy, które w tej chwili na pewno mi się nie przydadzą.
Schodząc po schodach potknęłam się i wpadłam w ramiona Mario. Tak się cieszę że to On mnie złapał. Gdyby nie On to bym mogła złamać nogę a tego bym nie chciała. Gips i te sprawy to nie dla mnie.
- Dziękuję Ci że mnie złapałeś. - uśmiechnęłam się lekko i czułam na sobie spojrzenie Łukasza i Marco.
Stałam tak oko w oko z Mario. Bałam się, że mnie pocałuję nie chcę tego. Jego tęczówki są takie wciągające, że nie sposób się od Nich odpędzić.
Zamyśliłam się a Mario od dobrych dwóch minut do mnie coś mówił.
- Majka, Majka słyszysz mnie ? Blondynko żyjesz? - mówił do mnie z bananem na twarzy.
- Oj przepraszam Cię Mario, zamyśliłam się, przepraszam.
Moje myśli w tym czasie były tylko skupione na Mario. Czy to znaczy że się zakochałam. Nie mogłam tak szybko, ponieważ zam go tylko tydzień to wszystko dzieję się za szybko. Nie mogłam tego ani powstrzymać ani zatrzymać.
- Tylko dzieci nie róbcie tam. - wtrącił się Marco. Skarciłam go wzrokiem, zawsze musi coś głupiego powiedzieć.
- Mario pamiętasz dałem Ci gumki jakby co - zaczął się śmiać Marco a mój brat razem z Nim
Zobaczyłam kątem oka że Mario lekko się uśmiechnął, przez co na mojej twarzy pojawił się uśmiech ale lekki. Nie mogłam uwierzyć że Marco może gadać takie bzdury i zadawać się z Mario.
No cóż Marco ma taki charakter że trudno go ogarnąć.
Gdy byłam już gotowa to wzięłam torebkę i wyszłam a Mario zaraz za mną.
Jak już wsiadłam do samochodu Mario, zauważyłam że Gotze się do mnie uśmiecha ale ten uśmiech jest słodki.
- Co tak się szczerzysz ? - zapytałam i od razu zachciało mi się śmiać.
Spodobał mi się jego uśmiech. Jego osobowość coś ukrywała.
- Bardzo lubię się śmiać. - odpowiedział szczerząc ząbki.
Po 15 minutach drogi dojechaliśmy na miejsce. Bardzo byłam zachwycona tym miejscem, nigdy nie widziałam że coś takiego jest w Dortmundzie.
Z bagażnika wzięłam koc i koszyk a Mario zamknął samochód i przybiegł do mnie szybko. Jednak widać że ma bardzo dobra kondycję.
Rozkładając koc zauważyłam, że Mario na mnie spogląda.
- Ej co tak patrzysz - zapytałam się z lekkim uśmiechem.
Zastanawiało mnie dlaczego On tak na mnie patrzy.
- No bo bardzo ładnie dziś wyglądasz. - uśmiechnął się.
Bardzo to było miłe. Zarumieniłam się jak zawsze. Rumieńce to może moja wada ale też zaleta, już nie wiem.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy już wróciłem z treningu chłopaków doczekać się nie mogłem mojego spotkania z Majką. Chciałem żeby było idealnie, nie chcę nic zepsuć. Wszystko było gotowe tylko nie ja. Pomyślałem że może wcześniej podjadę do Piszczka i tam zaczekam na Maję.
Załatwiłem już sprawę ubioru została mi tylko kąpiel i mogę jechać. Spakowałem koszyk, koc, owoce takie jakie lubi Majka. Chciałem żeby Ona była zadowolona.
O godzinie 18.40 wyjechałem z domu, chciałem być jak najwcześniej u Niej. Mógłbym z Nią widzieć się codziennie, ale to nierealne. Jutro wracam do Monachium.. Nie chcę ale muszę. Treningi, mecze i te sprawy.
Dojechałem do Piszczków i na podwórku zauważyłem że jest u Nich Marco. No więc jest tam już głośno, bo Reus zawsze coś odwali. Zapukałem ale chyba nikt nie usłyszał, więc wszedłem. Nikt nie słyszał nawet że stoję i się przyglądam temu co Marco wyczynia. Stał na stole i tańczył do piosenek Flo Ridy. Niby jest starszy ode mnie ale czy zachowuję się tak. Nie, nigdy!
Nareszcie mnie usłyszeli i tak nagrałem to co Marco robił to było śmieszne.
- No cześć Wam. - zacząłem się śmiać.
Boże nie mogę opanować mojej radości na widok Marco ale trzeba się jakoś zachować, nie jestem u siebie. I najważniejsze co Majka o mnie pomyśli.
- Dużo widziałeś Mario ? - zapytał Marco razem z Łukaszem.
To pytanie normalnie mnie rozwaliło. Wtedy to już w ogóle nie mogłem przestać się śmiać. Słyszałem kiedyś że mój śmiech jest zaraźliwy.
- Widziałem tyle ile powinienem widzieć. Nagrałem to tutaj. - pokazałem im mój telefon i szybko schowałem do kieszeni, bo Marco zaraz by dopadł do mojego telefonu.
Pomyślałem że zaczekam na Majkę w korytarzu bo tutaj w salonie jest bardzo głośno.
Zobaczyłem że Majka już schodzi, a  jej szpilki były tak wysokie że biedna się zaczepiła a Ja jak najszybciej dobiegłem do Niej aby ją złapać. Zdążyłem.
- Uważaj na siebie dobrze ? - uśmiechnąłem i pocałowałem w policzek.
Ona się zarumieniła znowu, Jezu jak Ja to kocham.
- Będę pamiętać. - uśmiechnęła się Majka. Gdy zeszliśmy na dół, zobaczyli nas Łuki i Marco. Mieli niezły ubaw ale My to ignorowaliśmy. Pożegnaliśmy się i wyszedłem z Majką z domu.
Otworzyłem drzwi Mai a Ona wsiadła się uśmiechnęła, a jej oczy niebieskie były takie cudowne.
- Majka wybacz za Marco, on tak zawsze. Za dobrze go znam, wiem że zawsze coś palnie bez sensu.- uśmiechnąłem się. Wiem że Majka jest trochę nieśmiała ale Ja chcę aby przy mnie była otwarta.
Dojechaliśmy po 15 minutach, ponieważ były korki. Droga minęła Nam bardzo dobrze. Dowiedziałem się że Maja lubi słuchać Pop'u tak jak Ja. Oboje lubimy Flo Ridę, Davida Guettę i Nicky Minaj.
Majka rozłożyła koc a Ja postawiłem koszyk. Jak na godzinę 19 pogoda była bardzo ładna. Słoneczko już zachodziło i miałem nadzieję że razem zobaczymy zachód.
Majka była zachwycona tym widokiem i tym miejscem.
- Majka a może coś zjemy ? - zaproponowałem.
W koszyku mieliśmy kanapki, owoce, sałatkę owocową, szaszłyki i sok jagodowy. Majka się zdziwiła że tyle jedzenia wziąłem.
- Wiem że tego jest dużo, ale spokojnie zjemy. - zaśmiałem się.
Wziąłem truskawki, i zacząłem karmić Maję. Zauważyłem że jej się to spodobało więc Ona położyła się na moich kolanach. Pocałowałem ją w czoło.
Po godzinie takiego leżenia zaczęliśmy się zbierać. Majce zrobiło się zimno, dałem jej swoją kurtkę.
Majka wsiadła do auta, ja też.
- Zatrzymaj tą bluzę dla siebie, kiedyś Ci na pewno się przyda. - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w policzek. Widać że była zmęczona. Odprowadziłem ją pod drzwi domu.
- Majka dziękuję za miły piknik. Mam nadzieję że Ci się spodobało. - uśmiechnąłem się szeroko.
- Oczywiście że tak. Napewno nie jeden taki wypad jeszcze przed Nami. - pocałowała mnie w policzek i weszła do domu. Pomachałem jej bo stała w oknie i pojechałem do siebie.

" Nie czekaj. Pora nigdy nie będzie idealna " 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest następny. :)
Przepraszam że tak długo, ale szkoła itp. :D
Już 4 <3
Dziękuję że to czytacie. ^^
Pozdrawiaam. ;)

7 komentarzy:

  1. Ciekawie się zapowiada czekam na następny :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest naprawdę fajny i wgl, ale mogłabyś bardziej uważać na składnie. ;)
    Ale ogólnie podoba mi się.
    I ten tekst Marco. *-* Świetny
    Będę zaglądać i zapraszam do mnie. ;D
    Buźka ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział idealny <3
    Zdecydowanie mój ulubiony blog *-*
    Pisz częściej, bo zawsze nie mogę się doczekać ;D
    Czekam na nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział jak i cały blog, z niecierpliwością na nexta. Zostaję tutaj na stałe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadrobiłam wszystko i muszę przyznać, że masz talent. życzę dużo weny i czekam nn. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń