Muzyka

wtorek, 14 kwietnia 2015

7. Mario całuje bosko.

" Kocham Cię bardziej niż wczoraj
i mniej niż jutro "

Nareszcie wyszliśmy z mojego domu, czasami można dostać tam szału. Mieszkanie z Łukaszem jest bardzo komfortowe ale do czasu. Jeśli przychodzą do Niego przyjaciele to już nie jest tak fajnie. Zawsze mówią coś nieodpowiedniego ale i tak ich lubię.
Jadę na randkę z Mario. Nie wiem gdzie On chce mnie zabrać, ale już doczekać się nie mogę. Wiem tylko jedno. Idealnie całuje.
Kiedyś zastanawiałam się jak to by było spotykać się z Mario. Może byłoby cudownie, ale fanki jego by mnie pewnie zjadły wzrokiem.
Wsiadłam do jego auta. Trzęsłam się no i zdenerwowana też byłam. Widok zadowolonego Mario trochę mnie rozluźniał. Chciałabym aby nasz pocałunek stał się dzisiaj, marzyłam o tym. Z moich rozmyślań wyrwał mnie Mario.
- Ej, Majka coś się stało. - zapytał mnie z troską w głosie.
Był taki opiekuńczy.
Spojrzał na mnie tymi swoimi brązowymi oczkami, widziałam w Nich radość.
- Nie po prostu myślałam sobie trochę. - uśmiechnęłam się do Niego a on pokazał mi swoje ząbki.
Wiadomo nie od dziś że Mario ma idealny uśmiech, który uzależnia. Po 15 minutach drogi dojechaliśmy do restauracji. Z zewnątrz wyglądała cudownie, taka trochę w starszym stylu. Ludzi nie było dużo, ale Mario zarezerwował stolik. Wchodząc do restauracji, Mario okazał się dżentelmenem i wpuścił mnie pierwszą.
- Damy wchodzą pierwsze - zaśmiał się Gotze.
Damą żadną nie jestem, tylko zwykłą 21-latką. Która interesuję się piłką nożną i zakochała się w piłkarzu.
- Majka no to co chcesz zjeść sobie ? Spaghetti, ravioli ? - proponował Gecuś.
Widać że bardzo zależy mu na mnie i chce dla mnie jak najlepiej. Zakochałam się w Nim mogę to już przyznać.
Zawsze jak go widzę to mam takie dziwne uczucie w brzuchu.
Chciałabym stworzyć z Nim idealny związek, wiem że to będzie ciężko ale chcę zaryzykować.
Po skończonym posiłku Mario zapłacił i wyszliśmy. Czułam że to nie koniec niespodzianek na dzisiejszy wieczór.
- Majka mam do Ciebie wielką prośbę ? - zapytał Mario uśmiechnięty.
To mogło znaczyć tylko jedno. Chce ze mną o czymś bardzo ważnym porozmawiać.
Muszę się zgodzić.
- No tak słucham Cię Mario. - puściłam do Niego oczko.
Złapał mnie za rękę i poszliśmy do parku. Szliśmy w ciszy a ja tylko wtulałam się w Mario. Miał takie cudownie pachnące perfumy.
- Mario dlaczego mnie tutaj przyprowadziłeś ? - lekko się uśmiechnęłam.
Mario stanął nade mną. Jego oczy biły blaskiem. Coraz bliżej mnie stał, czułam jego oddech na swojej szyi. Dzieliła nas niebezpieczna odległość.  W pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały i Mario zaczął mnie lekko całować.
Chciałam to przerwać, ale też chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. On się wtapiał w moje usta. Wiem teraz że całuje bosko.
Nasz pocałunek przerwał mój telefon.. No musiał zadzwonić akurat wtedy, automatycznie odrzuciłam połączenie. To był mój brat.
- Majka przepraszam za to, ale strasznie Cię kocham. Zakochałem się w Tobie. - uśmiechnął się Mario.
W tej chwili wyznał mi miłość. To coś cudownego, zaczęłam się rumienić i głupio się uśmiechać.
Czułam w tej chwili radość. Mogłabym zacząć krzyczeć. Ten wieczór od tej chwili stał się czymś co na pewno zapamiętam do końca życia i będę w przyszłości moim dzieciom opowiadać.
Wracaliśmy powoli w stronę auta a noc jest piękna, gwiazdy oświetlały Nam drogę.
Mario złapał mnie za rękę i wtedy czułam się jak zakochana dziewczyna.
Przy samochodzie klęknął i trzymał z tyłu za plecami różę. Co on kombinował ?
- Majka, uczynisz mi ten zaszczyt i będziesz się ze mną spotykać ?
Jesteś odpowiednią dziewczyną dla mnie. Odkąd Łukasz poznał mnie z Tobą to wiedziałem że jesteś idealna, ale chciałem Cię bliżej poznać. - odparł uśmiechnięty Mario.
No te wyznanie bardzo mnie zachwyciło. Nie wiedziałam że On ma takie zdanie o mnie. Mój brat zawsze mówił że związek z piłkarzem to ryzyko. Mówi się przecież że " Jest ryzyko jest zabawa"
- Tak Mario zostanę Twoją dziewczyną - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Od dawna marzyłam aby to On był tym jedynym chłopakiem. Chciałam aby Nasz związek był na razie tajemnicą przed innymi, wiem tylko że muszę powiedzieć to mojemu bratu. Nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic z Łukaszem.
- Jestem mega szczęśliwy Majka - pocałował mnie z uczuciem Mario.
Widziałam w jego oczach miłość, błyszczały jak iskierki. Wydawało mi się że jest wzruszony.
Odprowadził mnie pod drzwi, pożegnał się i odjechał do domu.
- Hej Łukasz, jestem już. Przepraszam że tak późno. Nie musisz się martwić bo Mario odwiózł mnie do domu. - uśmiechnęłam się.
Zaczęłam teraz myśleć co może robić Mario, mój chłopak. Tak, teraz to już chyba oficjalnie.
Piszczek sobie leżał na kanapie i się uśmiechał do mnie. Mamy ten sam uśmiech, zachowujemy się jak bliźniaki.
- Łukasz a co Ci tak wesoło znowu ? - zaczęłam się śmiać razem z moim bratem.
Jak go widzę w takim stanie to się zastanawiam czy aby na pewno jest to mój brat. Mam takie wrażenie że ktoś go podmienił w szpitalu.
Postanowiłam że nie będę z Nim teraz rozmawiać bo mógłby uznać to wszystko za żart i nie uwierzyłby mi.
Nie zastanawiając się długo, zrobiłam sobie kakao. Zawsze w dzieciństwo pomagało mi zasnąć, bo czuję że dziś nie zasnę. Powód jest jeden :  Mario Gotze.
- Wiesz co Majka, mam do Ciebie jedno pytanie - zaczął poważnie Piszczek.
Wiedziałam o co Łukasz chce zapytać. Byłam na 100% pewna że chodzi mu o mnie i Mario. Chyba jednak muszę mu opowiedzieć o dzisiejszej randce i spacerze i wyznaniach Mario wobec mnie.
- No słucham Cię. - odparłam z lekkim uśmiechem. Wiem o co chcesz mnie zapytać i jestem gotowa żeby Ci o tym opowiedzieć.
Nie chcę nic ukrywać przed moim bratem. Bałam się jego reakcji, może nie zgodzi się abym spotykała się z Nim.
Moje ręce trzęsły się, były mokre bo jestem zdenerwowana ale trzeba jakoś temu podołać.
- No więc muszę Ci opowiedzieć. Mario zabrał mnie do wspaniałej restauracji, dużo razem się śmialiśmy, a ludzi patrzyli na Nas jak na idiotów. Mario to idiota, ale ja niekoniecznie. On zachowuję się jak 5-cio latek a nie jak mężczyzna. Byliśmy na spacerze w parku, tam było idealnie. Mieliśmy swój pocałunek, który był cudowny i zapamiętam go do końca życia. Następnie Mario poprosił mnie o bycie jego dziewczyną w taki sposób że musiałam się zgłosić i od tej pory będę szczęśliwa.
Zakochałam się w Nim, w jego brązowych oczach, w jego charakterze. - odparłam szczęśliwa.
- Majka zauważyłem to od dawna. Widać to w Twoich oczach że go kochasz. Możecie się spotykać. - stwierdził Łukasz.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś będzie ten dzień kiedy poproszę Majkę o chodzenie. Od dawna to planowałem, ale dziś to się stanie. Jestem już u Piszczków i czekam na Majkę. Trochę się denerwuję no ale chcę też przeżyć z Nią pierwszy pocałunek, wiem że Ona o tym marzy odkąd mnie poznała.
- Siemka Łukasz. Co u Ciebie ?  - przywitałem się z Piszczkiem.
Coś czuję że ta randka z Majką będzie nie do zapomnienia. Łukasz przyglądał się mnie ale nie miałem pojęcia o co u chodzi.
Z tych nerwów zacząłem wykręcać palce sobie. Wiem że kobieta potrzebuję dużo czasu na przyszykowanie sukienki, zrobienie idealnej fryzury, umalowanie się i takie inne babskie sprawy.
Nie lubię długo czekać na kogoś, a zwłaszcza na Majkę.
- Mario chcę z Tobą porozmawiać, mogę Cię o coś zapytać.
Jeszcze gorzej się zdenerwowałem, z nerwów zdjąłem kurtkę.
- Łukasz no weź mów o co chodzi, zdenerwowałem się.
Widziałem po minie Łukasze że się ze mną droczy, lubił mnie zawsze wkurzać.
- No Gotze, zapamiętaj jedno. Jeśli skrzywdzisz moją siostrę to będziesz miał doczynienia z moją dużą pięścią a uwierz że boli bardzo. - zaśmiał się Łuki.
Nigdy bym nie mógł skrzywdzić Majki, bo Ona jest dla mnie bardzo ważna, nawet nie wiem jak Łukasz mógł sobie tak pomyśleć.
- No Łukasz nie mów tak, bo dobrze wiesz że nie potrafiłbym jej nic złego zrobić ani skrzywdzić. - odpowiedziałem jak najbardziej poważny.
Piszczek zaproponował mi sok jabłkowy, rzeczywiście trochę mi się pić chciało a jestem pewny że Majka długo nie zejdzie jeszcze. Zacząłem myśleć o Niej, ciekawo co ubierze. Nie chciałem planować naszego pocałunku, bo lepiej wychodzi wszystko na spontanie.
Po 15 minutach rozmawiania z Piszczem usłyszałem kroki szpilek, wiedziałem że to Majka
- No hej piękna. - uśmiechnąłem się i puściłem do Niej oczko.
Wyglądała ślicznie, miętowa sukienka, szpilki i jej blond loki opadały na ramiona.
Zapytałem czy jest gotowa a Majka przytaknęła głową na znak że tak.
Wziąłem ją za rękę i wsiedliśmy do samochodu w wspaniałych humorach.
Kocham tą małą blondyneczkę, a w dzisiejszy wieczór dowie się jak bardzo mi na Niej zależy i jest dla mnie najważniejsza.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest następny. :)
Zapraszam serdecznie i mam nadzieję że ktoś jeszcze to czyta. ^^
Pozdrawiam. <3 :D



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

6. Twój Gecuś.

 " Nie pozwól odejść osobie,
na której Ci bardzo zależy
bo nie masz pewności, czy kiedykolwiek wróci.. "

Strasznie się ucieszyłam na wiadomość że Sila zabiera mnie na zakupy. Moja szafa tętni pustką. Nie ma już w Niej nic normalnego. Mario przyjechał więc trzeba jakoś wyglądać. Pogoda była dziś bardzo słoneczna. Dopiero jest koniec marca a pogoda jak w lipcu. Dojechaliśmy bardzo szybko, ponieważ Sila jest mistrzem kierownicy ale ukrywa to przed Nurim.
- No Sila jesteś szybka. Jak Ty tak potrafisz ? - zapytałam.
Zauważyłam po minie Sily że była zadowolona.
- Wiesz. Od zawsze lubiłam szybką jazdę, a chciałam się przed kimś wreszcie popisać.
Po 15 minutach weszliśmy do pierwszego butiku z ubraniami.
Zaczęłam szukać coś odpowiedniego dla mnie, ale nic dobrego nie wpadło w moje ręce.
Sila zaczęła mi podawać ubrania do mierzenia, było tego sporo. Dla mnie nic się nie spodobało. Jedno za szerokie, drugie za obcisłe, trzecie za małe. Wzruszyłam ramionami do Sily, bo nie wiedziałam co mam robić.
- Wiesz co Majka ja Ci tutaj pokazuję ciuchy a Ci nic się nie podoba - spuściła głowę  w dół.
Wyczułam że Sila chce doradzić mi, a mi nigdy nic się nie podoba. Moim oczom w oddali ukazały się idealne rurki dla mnie. Poprosiłam Silę aby je przyniosła, nie zdążyłam poprawić włosów a Ona już stała przede mną z tymi spodniami.
- Jednak coś sobie wybierzesz. - uśmiechnęła się.
Zobaczyłam że doradzanie Sily jest dla niej wspaniałym zajęciem. Powinna być jakimś modowym ekspertem, nawet mam pomysł gdzie mogłaby zacząć pracę. Ale to już Ona się dowie potem.
- No i jak wyglądam ? - wyszłam z kabiny uśmiechnięta od ucha do ucha.
Zobaczyłam u Mrs Sahin że bardzo jej się oczy zaiskrzyły, co znaczyło jedno - wyglądałam bosko w tych rureczkach.
- Jejku. Majka, wyglądasz prześlicznie w Nich. Chyba ktoś je szył specjalnie dla Ciebie. - zaśmiała się.
Zdecydowałam się na zakup tych spodni. Zapłaciłam za nie majątek, ale warto było.
Wyszłyśmy szczęśliwe z butiku i nie zamierzam już nic dziś kupować, ale chętnie bym gdzieś odpoczęła.
- Sila co powiesz na to aby wejść na kawę ? - zapytałam ją.
Weszliśmy do kawiarni, rozejrzałam się wkoło i szukałam odpowiedniego miejsca na spożycie napoju z kofeiną.
Znalazłam odpowiednie miejsce na żółtych kanapach. Zaczęliśmy spożywać napój, gdy Sila zaczęła temat chłopaków, miłości.
- Więc jak u Ciebie w tych sprawach ? - spojrzała na mnie uśmiechnięta.
Wiedziałam że zapyta mnie o moje sprawy sercowe a dokładniej to moje stosunki z Mario.
Co Ja jej miałam powiedzieć. - uśmiechnęłam się.
- Wiesz Sila, no nie powiem że Mario jest fajną osobą. Jego charakter bardzo mi się podoba. No ale On jest piłkarzem, Oni mają dziewczyny tylko na raz. - spojrzałam na Silę.
Moje myśli błądzą teraz czy warto być z Mario czy może sobie odpuścić. Miałam cichą nadzieję, że Sahinowa coś mi doradzi.
- Wiesz Majka, ja nie znam dobrze Mario ale wiem że jest fajnym człowiekiem. I nie zgodzę się z Tobą że piłkarze mają dziewczyny na raz. Jak wiesz ja z Ilkayem jestem sporo czasu. A wiem że Mario to typ podrywacza tak samo jak Reus, ale jak już kogoś spotka, a co z tym idzie zakocha to dąży do tego aby być z tą osobą. Moje zdanie jest takie powinnaś zaryzykować i spróbować poznać Mario. - puściła oczko do mnie.
Czuję się teraz jak idiotka, Sila wygłosiła taką długą i bardzo mądrą przemowę a ja nie wiem co mam zrobić.
Zastanawiałam się nad tym co zrobić aby moje stosunki z Mario były lepsze. Moje zamyślenia zburzyła Pani Sahin pstryknęła mi przed oczami.
- yy tak Sila. Wybacz, ale trochę się zamyśliłam. - lekko się uśmiechnęłam.
- Majka! Mam pomysł. Zaplanuję Wam dzisiaj idealną randkę. Co Ty na to ? - zapytała uradowana.
- Wiesz co wiem jedno, Ty lubisz pomagać ludziom. - zaśmiałam się głośno, przez co ludzie w kawiarni bardzo dziwnie na mnie patrzyli.
- Weź nigdy się tak publicznie nie śmiej, bo ludzi straszysz. - zaśmiała się Sila.
Po 15 minutach znalezienia samochodu na parkingu. Było ciężko bo kilka takich samych aut też tam było, wsiedliśmy i odjechaliśmy.
Nadal w mojej głowie siedzi ten pomysł Sily, na temat randki mojej z Mario. To byłoby coś. Może wtedy bym dowiedziała się jaki jest Mario i bym mogła z Nim wtedy być.
- Wiesz co może i to jest dobry pomysł na tą randkę. Zgadzam się kochana. - uśmiechnęłam się i poczułam motylki w brzuchu.
Bardzo się cieszyłam na wiadomość że spotkam się dziś Mario. W środku czuję taką mega radość, że mogłabym krzyczeć, ale nie wolę zachować się jak normalna nastolatka.
Sila podrzuciła mnie pod dom Łukasza, a tam był samochód Marco.
- Jezu ten idiota znowu u Nas. - pomyślałam sobie i weszłam do domu.
Weszłam do domu a widok porozrzucanych kurtek i butów mnie zszokowało.
- Hej chłopaki. - przywitałam się i uśmiechnęłam.
 Ani jeden ani drugi nawet nie spojrzeli na mnie. Gdybym się nie odezwała to nawet można by było ich okraść a Reus na pewno ma coś ciekawego w kurtce. - zaśmiałam się sama do siebie.
Pomyślałam że to niezły pomysł aby sprawdzić co Marco ma w torbie treningowej. Zaczęłam zakradać się po cichu, otworzyłam torbę. Zapach był niesamowity.
- Jak ten facet może mieć kiedyś żonę, skoro on nie myje skarpetek. Fujjj! - zaczęłam przekładać rzeczy w torbie.
Miałam zamykać torbę ale moją uwagę skupiło opakowanie prostokątne a tam napis "DUREX" z nalepioną karteczką " Dla Gotzego"
- Po co Ci Marco gumki skoro nie masz dziewczyny ? - zaczęłam się śmiać. Nie długo to trwało bo blondyn przybiegł do mnie i wyrwał mi to z ręki, ale na szczęście nie zauważył że karteczki już nie ma.
- Majka jaka Ty jesteś mądra ? Skąd wiesz że nie mam dziewczyny? Interesujesz się mną? - poruszył brwiami.
Tym ostatnim to bardzo mnie rozśmieszył. Nie mogłam opanować mojego śmiechu.
- Łukasz powinieneś ogarnąć swoją siostrę, bo jest trochę niezrównoważona.- uśmiechnął się Marco i wrócił na kanapę.
Przez te dziwne moje zachowanie, nawet nie odczytałam SMSa jakiego dostałam od Mario.
" Hej Majka. Przepraszam że się nie odzywałem, ale musiałem odwiedzić rodziców i braci. Co Ty na to, żebyś poszła dzisiaj ze mną na randkę ? "
Uśmiechnęłam się do telefonu i zauważyli to chłopaki. Nie zwracałam na to uwagi, postanowiłam mu na to odpisać.
- Ej, Majka dlaczego tak szczerzysz się do telefonu ? Czyżbyś milion w totka wygrała - zaśmiał się Łukasz a zaraz do Niego dołączył Marco.
Nawet nie zwróciłam uwagi że Oni coś do mnie mówią. Zastanawiałam się nad treścią SMSa, na którego chcę odpisać. Lepiej odpiszę, bo pomyśli coś o mnie.
" No hej Mario. Rozumiem. Bardzo dawno ich nie widziałeś, nie jestem zła. Jeśli co do tego zaproszenia to bardzo chętnie"
Na wiadomość od Gotzego nie musiałam długo czekać.
" No to bądź gotowa na 18. Przyjadę po Ciebie. Twój Gecuś"
- Twój Gecuś ? Miło i słodko się zrobiło.
Zeszłam do salonu a tam był taki bałagan, jeszcze gorszy niż w korytarzu. Nie warto zostawiać chłopaków we dwójkę i jeszcze samych w domu.
- Jezu, co Wy tutaj robiliście ? Wojna klonów czy coś ? - rzuciłam w Nich poduszką i zaczęłam sprzątać trochę.
Przy tym sprzątaniu nazbierałam 6zł. To na pewno Łukasza pieniądze, nie powiem mu nawet że mam. Polskie przysłowie od razu przyszło mi do głowy "Znalezione nie kradzione"
- Majka możesz powiedzieć czemu tak szczerzyłaś się do telefonu - Łukasz uśmiechnął się tak dziwnie, jakby coś podejrzewał.
- Idę dziś na randkę z Mario. A co nie mogę ?
- Nie no zabraniać Ci nie będe. Mógłbym się domyślić. - zaczął się śmiać i spojrzał na Marco a ten tylko powiedział : "Gotze będzie szczęśliwy, że spędzi z Tobą czas"
Zaczęłam myśleć po co były te gumki z karteczką. Mniejsza o to. W tej chwili marzyłam tylko o tym, aby wyglądać jakoś idealnie specjalnie dla Mario.
Postanowiłam założyć taką miętową sukienkę z koronki która dostałam od Błaszczykowskich na urodziny, szpilki mam. Więc ubiór mam.
Zostało mi tylko 30 minut więc zaczekam na dole na Mario. Zeszłam na dół, a tam o dziwo było czyściej niż jakiś czas wcześniej.
- Ej co tu tak czysto ? - zapytałam zdziwiona.
- No co ? Mario zaraz będzie więc trzeba tutaj ogarnąć, bo więcej nie będzie chciał tutaj przychodzić. - Piszczek zaśmiał się i poszedł na górę.
Wreszcie sobie poszedł, jednego debila mniej. - zaczęłam się cieszyć.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zgodziła się tak zgodziła!
Moja radość była nie do opisania. Muszę jej dzisiaj pokazać że bardzo mi się podoba i zależy mi na Niej. Do 18 zostało bardzo mało czasu. Nie mogę się już doczekać aż ujrzę jej śliczną twarz i pocałuję ją.
Postanowiłem że wyjadę wcześnie bo na 100% są korki. Tak jak myślałem, są korki. W jak najszybszym czasie dojechałem pod posiadłość Piszczków, a tam ujrzałem auto Marco.
- Co on tam robi?! - wszedłem bez pukania, bo i tak nikt mi nie otworzy.
Zawsze w ich domu pachniało cudownie, albo to zapach albo ktoś ciasto piecze. Ujrzałem ją w kuchni. Już chciałem do Niej podejść, ale przeszkodził mi Marco.
- Siema Gotze - powitał mnie Marco.
Bardzo chciałem przywitać się z Majką a nie z Nim.
- Co Ty tak się śpieszysz, zdążysz jeszcze Majkę pocałować. - zaśmiał się Marco.
Nawet nie wiedział jak bardzo tego chcę. Ona jest taka śliczna, cudowna. Kiedyś może będzie moja.
Jaką ma śliczną sukienkę, nie znam się na modzie ale widać że ma gust.
- Hej Majka. - podszedłem bliżej i pocałowałem w policzek. Widać że jej się spodobało, chciałem zrobić to jeszcze raz ale tym razem przeszkodził Nam Łukasz.
- Co tym razem Piszczu ? - zapytałem śmiejąc się.
Spojrzałem na Majkę ona puściła do mnie oczko.
- Mario? Marco Cię woła do salonu. Mówi że to coś bardzo ważnego.
Podszedłem do Reusa trochę zirytowany.
- Co Ty znowu chcesz ? Nie mogę spędzić czasu z Majką. - podniosłem głos.
- Oj weź Mario. Chcę Ci tylko coś dać bo myślę że Ci się to przyda. - zaczął się śmiać.
Boże, co On znowu wymyślił.
- No dawaj Marco, szybko bo zaraz jedziemy na randkę. - spojrzałem w głąb kuchni, Majka nadal na mnie czekała.
- Nie wierzę że Ty mi to dajesz? Po co mi. Myślisz że chcę wykorzystać Majkę?  - Oddałem mu to.
Po 5 minutach nudnej rozmowy z 11-stką wróciłem do kuchni.
- Przepraszam Cię, ale ten idiota zawsze przeszkadza. Jesteś gotowa? Jeśli tak to możemy jechać.
Odpowiedziała że tak, ale jeszcze przed wyjściem pocałowała mnie czule w policzek. Widać że bardzo jej zależy aby ta randka wyszła idealnie, w sumie dla mnie tak samo.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Więc już wróciłam. :)
Mam nadzieję że czytacie i Wam się podoba <3
Pozdrawiam. ;)

niedziela, 15 marca 2015

5. Hej Mała.

 Byłeś jedyną osobą, w której mogłabym się zakochać i to mnie boli najbardziej "

Po pikniku byłam zmęczona ale spać nie chciałam. Wiele myśli kłębiło się w mojej głowie. Czy warto było poznawać Mario ? Jednego jestem pewna, zakochałam się w Nim po uszy. Czuję motylki w brzuchu jak o Nim myślę. Była noc a ja chciałam go usłyszeć, zobaczyć. To jest nierealne ale może jeszcze się zobaczymy, z tymi myślami zasnęłam. 
Ktoś mnie całował w oba policzki, byłam pewna że to Łukasz a jednak się myliłam. To najukochańsza kruszynka Sarcia.
- Hej Ciociu. Wstiawaj już, bo tiatuś i mama czekają na Ciebie. - polizała znowu mój policzek i bardzo i bardzo słodko się uśmiechnęła. Przetarłam oczy ręką zapominając o tym że rozmazałam makijaż. Wyglądałam jak zombie. Gdy spojrzałam w lustro w łazience to się nie pomyliłam. 
Gdy już ogarnęłam swoją twarz postanowiłam sobie że zejdę na śniadanie. 
Schodząc na śniadaniem byłam zamyślona, nie zauważyłam dwóch schodków i się poślizgnęłam i wpadłam prosto w ramiona mojego brata. Świadomość że miałabym złamać czy skręcić nogę bardzo mnie posmuciła, nie lubię szpitali. Te zapachy mnie odpychają. Dzięki Łukaszowi uniknęłam gipsu.
- Dziękuję Łuki. Uratowałeś mi życie, znowu. Uśmiechnęłam się lekko. 
Bardzo kocham swojego brata i nie wiem co bym zrobiła jakbym go nie miała. Jest taki kochany, rozumie mnie zawsze. Dziś miałam wybrać się znowu na trening. Na Signal zawsze się coś dzieje. Chłopaki zawsze odwalają coś, gdy trenera nie ma. Bo jak Jurgen jest to są tacy poważni. 
Wracając do rzeczywistości. W kuchni Piszczków pachniało cudownie. Łukasz smażył naleśniki robił to tak idealnie. Ewcia robiła moją ulubioną sałatkę z oliwkami i żółtym serem. A Sara siedziała w krzesełku i się śmiała. Atmosfera bardzo mi się podobała. Nadchodziła godzina 11. Łukasz zaczął się szykować na trening. Ewa pojechała z Sarą do Agaty i jej dziewczynek. 
Mój brat zawsze jak się pakował na trening to trwało to długo i strasznie mozolnie. Wszędzie były jego porozwalane ubrania, buty. Skarpetki walały się wszędzie po całym domu. Nie wiem jak Ewa się do tego przyzwyczaiła ? Chyba go kocha. Piszczek marzy o tym żeby mieć jeszcze jedno dziecko, ale Ewcia chyba nie jest jeszcze gotowa. W sumie ma rację, na to jest jeszcze czas.
W między czasie gdy mój brat szukał swoich ubrań zastanawiałam się dlaczego Łuki mnie zabiera na trening. Może spotkam tam Mario ? Nic nigdy nie wiadomo. Bardzo chciałam go zobaczyć. 
- Majka możesz szybciej ? Czekam i czekam na Ciebie - krzyczał Łukasz. 
Szukałam swojego telefonu po całym domu. Zawsze jak jest mi potrzebny to go nie ma.
W drodze na Stadion słuchaliśmy naszych ulubionych piosenek, które Łukasz zawsze wozi w swoim aucie. 
Zaczęłam rozśmieszać mojego brata a wiem że On to lubi. 
- Majka weź przestań bo zaraz nie wyrobię ze śmiechu - zaczął się śmiać. 
Łukasz ma uroczy uśmiech. 
No i dojechaliśmy na Stadion. 
Jak zawsze było dużo fanów a dziś jest bardzo ważny dzień bo jest to otwarty trening. Kibice mogą przychodzić i oglądać piłkarzy. Najfajniejsze w tym jest to że można zrobić zdjęcia ze swoim ulubionym piłkarzem. 
Mam kilka takich zdjeć z Marco, Kubą i Matsem. 
Łukasz poszedł do szatni a ja postanowiłam że pójdę i porozmawiam z trenerem. 
Zapukałam do jego gabinetu i po chwili usłyszałam "Tak proszę wejść"
- Witam trenerze. - uśmiechnęłam się szeroko a Jurgen odwzajemnił to swoim uśmiechem.
- No witaj Majka - pocałował mnie w policzek. 
Widzę w jego oczach bezpieczeństwo. Można do Niego zawsze się zgłosić z każdym problemem, jest jak tatuś. Jurgen jest to cudowny człowiek. 
Potrafi dobrze zmotywować każdego ale potrafi też dobrze nakrzyczeć co na pewno wpływa na wynik treningu i meczu. 
- Trenerze jaki jest plan na dzisiejszy trening ? - zapytałam puszczając oczko do Kloppa.
Klopp zaśmiał się i ruszyliśmy na murawę, a tam nikogo nie było. Trener nigdy nie lubił jak piłkarze się spóźniają. 
Zauważyłam że już ale nie było im śpieszno na trening. 
- Chłopaki szybciej! Wiecie dobrze o tym że trener nie lubi jak się spóźniacie. - zaczęłam krzyczeć. Czekamy na Was już 15 minut. Dłużej się chyba nie dało. - zaśmiałam się a Marco spojrzał na mnie takim wzrokiem jakbym mu komuś zabiła. 
- Marco co to za wzrok ? - zaczął bronić mnie trener i objął ramieniem. 
Zaczęłam się śmiać ale nie chciałam żeby ktoś to usłyszał.
- Majka przecież wie, że ją uwielbiam - pocałował mnie w policzek Marco. 
Szkoda że On nie ma dziewczyny bo byłby szczęśliwy jakby ją miał. 
Odezwał się trener, który nie chce żeby trening się zmarnował.
- Dobra dobra koniec tych pogaduszek i proszę tutaj nie podrywać Majki. - uśmiechnął się do mnie tatuś Klopp.
Jak to usłyszałam to zaśmiałam się a Łukasz zaczął taczać się po murawie, widząc go to myślałam że nie wytrzymam chyba.
- Trenerze ona została już poderwana przez jednego takiego. Też piłkarza - odezwał się Kuba.
Chyba wiem co On chce powiedzieć no ale tylko nie proszę. Spojrzałam na Niego i prosiłam aby tego nie mówił.
Jurgen spojrzał tylko na Kubę chciał się dowiedzieć o kogo chodzi. Trener jest bardzo ciekawski. 
- Kuba mów jaśniej ? - poprosił trener uśmiechając się.
Nie chciałam żeby każdy wiedział że coś Nas łączy bo nie chcę zapeszać. 
- No więc. Majka jest zakochana w Mario. - powiedział szczęśliwy Błaszczykowski. 
- Naprawdę ? W tym Mario ? Naszym młodym. - trener się uśmiechął, ale Majka to cudownie, macie moje błogosławieństwo. - śmiał się trener.
Polak z 16 na plecach spojrzał na mnie a moja mina znaczyła jedno " Zabiję Cię" 
Kiedyś na pewno Błaszczykowskiego zabiję, ale nie teraz bo jest Nam w Borussi potrzebny.
Było mi smutno, bo chciałam aby ktoś mnie w tej chwili przytulił. 
Ktoś położył swoje ręce na moje biodra i miał bardzo ładne perfumy. Nie był to Marco, ani Łukasz. Był to On. Odwróciłam się gwałtownie a Gotze mnie przytulił najmocniej jak potrafił. Od razu zrobiło mi się ciepło. 
- Co Ty tutaj robisz ? - zapytałam z niedowierzaniem ale też byłam szczęśliwa że do mnie przyjechał. Nawet nie wiesz jak się cieszę. - pocałowałam go w policzek. od razu poczułam że mam czerwone policzki, ale co tam raz się żyje. 
- Chciałem odwiedzić moją kochaną Majkę. Wiem że tęskniłaś za mną. - uśmiechnął się szeroko. 
Skąd On wiedział że tęskniłam za Nim ? No nie! Wiem już kto mu to powiedział. 
Był to Marco albo Łukasz. W sumie mój brat nie mógł mu powiedzieć bo obiecał mi że nic nikomu nie powie.
No więc mamy zdrajcę - to MARCO REUS! 
Mogłam się po Nim tego spodziewać że ma długi język, ale żeby mnie zdradzić. Prawda wyszła na jaw.
- No tęskniłam. Ale Ty opuszczasz swoje treningi. Nie powinieneś tego robić. - powiedziałam mu z miną bardzo poważną. 
Chciałam się z Nim widywać, ale też nie chcę żeby opuszczał treningi. 
- Majka no ale ja dostałem dwa dni wolnego, więc przyjechałem do Ciebie. Nie jesteś szczęśliwa moim przyjazdem ? - zapytał trochę smutny.
- Nie no co Ty. Jestem bardzo szczęśliwa. - przytuliłam go i zauwazyłam że od razu mu się spodobało.
Dostał wolne i to aż dwa dni ? Jejku jak cudownie. Tylko jedna rzecz mnie zastanawiała ? 
Gdzie Mario będzie spał, bo chyba nie u Łukasza na to na pewno się nie zgodzę. 
- Ej Mario a gdzie Ty będziesz spał ? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
No to teraz chwila prawdy co mi powie. 
- A no w Twoim pokoju a nawet z Tobą w łóżku - zaczął śmiać się Mario. 
Ze mną ? O nie. Nie pozwolę na to mój pokój jest jednoosobowy, nikt tam nie ma prawa wejść.
- Wybacz ale nie, nie wpuszczę Cię. - zaczęłam się śmiać na co Mario objął mnie i też się śmiał. 
Wyglądaliśmy jak para zakochanych ale tak na razie nie jest. 
- Majka nie no żartuję. Spać będe u Marco. Piszczek na pewno by się nie zgodził. 
Mam nadzieję że będziemy się spotykać w ciągu dnia ? - zapytał Mario.
Kamień z serca. Nie mogłabym chodzić po domu jak Mario by tam był. 
- No na pewno. Będe przychodzić do Ciebie. - puściłam mu oczko.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dostałem dziś 2 dni wolnego od trenera. Miałem odwiedzić w najbliższym czasie Majkę, zrobić jej niespodziankę bo wiem że za mną tęskni. Zrobię to dzisiaj. 
Z samego rana zjadłem bardzo obfite śniadanie i zacząłem pakować się. Po niecałej godzinie pakowania się byłem w drodze do Dortmundu. 
Drogę znam na pamięć. Kiedyś zawsze z Marco ścigaliśmy się autami po całym mieście. Z tym wariatem zawsze było wesoło, a jego pomysły to były zwariowane. 
Po 2 godzinach byłem na parkingu Stadionu. Zobaczyłem że wysiada z auta Marco. 
- Ej! Marco. Przyjaciół nie poznajesz ? - krzyczałem do Niego. 
- Gotze ? A Ty co tu robisz ? Miast przypadkiem nie pomyliłeś. - zapytał i się zaśmiał. 
To co On powiedział to by rozśmieszyło każdego gbura.
- Nie no wiesz specjalnie pomyliłem, zeby Cię zobaczyć. - śmiałem się cały czas.
Marco czasem to chyba mózgu nie ma. Powinień się leczyć ale chyba nie ma leku na tą jego chorobę. 
- Na pewno do Majki chcesz? Zgadłem? - zapytał mnie Marco. 
- Taak zgadłeś. - rzuciłem w Niego kluczami i go chyba to zabolało. 
Chce jej zrobić niespodziankę. Mam nadzieję że nawet nie domyśla się że tutaj będe. 
Wiem że tęskni, bo ja też. Ale wiem że za wcześnie prosić ją o bycie moją dziewczyną. Zaczekam z tym, jestem cierpliwy. 
- Ej Mario to bolało! - zaczął krzyczeć Marco. 
To co On mówił to nawet nie ruszało mnie, myślałem tylko o Niej.
Marco szybko uciekł do szatni poniewaaż przypomniał sobie o treningu. Prawdziwa blondynka! - zacząłem się sam do siebie śmiać. 
Wszedłem na Stadion. Zobaczyłem w oddali Majkę która rozmawia z Jurgenem i się uśmiecha. Kocham ten Jej uśmiech jest taki słodki, w sumie to Ona cała jest słodka. 
Skardłem się po cichu na krzesełka tak aby nikt mnie nie zobaczył. Wszyscy stali tak bardziej na środku murawy. Miałem szczęście że nikt mnie nie widział. 
Kuba, Majka i Klopp rozmawiali i było głośno, więc miałem szansę podbieć do Majki i ją przytulić. 
Położyłem swoje ręce na jej biodrach i popatrzyłem na wszystkich każdy mało co się nie śmiał. Ale wiedzieli że bardzo mi zależy żeby zrobić niespodziankę. 
Piszczkowa była zdezorientowana bo nie wiedziała kto ją tak obejmuję - tylko Ja tak potrafię. 
- No hej mała. - odwróciła się szybko i była szczęśliwa widząc mnie. 
Jej mina była bezcenna. Lubię robić niespodzianki to moja zaleta. 
- Co Ty tutaj robisz ? - zapytała z usmiechem.
Ten uśmiech to by położył na kolana każdego chłopaka. 
- Przyjechałem odwiedzić moją kochaną Majkę. Nie cieszysz się ? - zapytałem.
Może Majka nie chciała żebym tutaj był. Nie chyba jednak się myliłem. - myślałem.
- No pewnie że chcę. Tęskniłam. - odpowiedziała mi i przytuliła się. 
Po godzinie Majka musiała lecieć na zakupy z Silą Sahin. 
- Jak będziesz chciała się dziś spotkać to zadzwoń a przyjadę - pocałowałem ją w policzek. 
Majka pomachała i wsiadła do auta Sily. 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wreszcie jestem <3
Nie wiedziałam jak to zacząć, przepraszam za moją nieobecność :)
Mam nadzieję że mi wybaczycie. Od tej pory zamierzam częściej coś dodawać. :>
Pozdrawiam Marcela ;)







niedziela, 15 lutego 2015

4. Tylko dzieci tam nie róbcie

ROZDZIAŁ 4 

To już za kilka godzin mam się wybrać gdzieś z Mario. Nie to nie jest randka. Nie mam pojęcia, gdzie Mario chce mnie zabrać. Takie były odpowiedzi na pytania Łukasza, który jak zawsze był dociekliwy. Tak wiem że jest moim bratem i jest bardzo opiekuńczy ale Mario nie jest chyba taki zły i nic mi się przy Nim nie stanie.
No więc dochodziła godzina 17 był to czas na szukanie odpowiedniego stroju na to spotkanie. Nie miałam pojęcia jak miałam się ubrać. Czy założyć sukienkę czy jednak coś luźnego ?
Nie miałam kogo się zapytać, więc postanowiłam że sama coś wymyślę.
Po 45 minutach znalazłam odpowiedni strój, mam nadzieję że Mario mnie nie wyśmieje.
W domu było pusto ponieważ Łukasz jeszcze nie wrócił z treningu. Postanowiłam że posprzątam w domu bo jak Ewa wróci to nie będzie zadowolona że zostawiliśmy z Łukaszem taki nieporządek.
Sprzątanie zajęło mi około 20 minut. Gdy chciałam zrobić sobie coś do zjedzenia to spojrzałam na zegarek i była już 18:19. Zostało mi tylko 41 minut żeby Mario się tutaj zjawił. Spanikowana pobiegłam do łazienki, musiałam zrobić coś z włosami. Nie lubiłam swoich włosów bo nigdy nie chciały mi się układać. Na dole usłyszałam jakieś głosy, przestraszyłam się bo myślałam że to ktoś się do domu wkradł a to był Łukasz z Marco. Gdy mnie zobaczyli zrobili miny jakbym im kogoś zabiła. Może nie wyglądałam za ciekawie, bo miałam połowę włosów pokręconą a drugą nie. Wyglądało to komicznie. Marco i mój brat zaczęli szeptać a tak w towarzystwie się nie robi.
- Ej nie szeptać tutaj! - podniosłam głos na Nich. Dopiero po paru minutach zauważyłam że oboje się na mnie patrzą.
Nie powinnam podnosić głosu ale już taka jestem.
- Majka nie denerwuj się, wiem że idziesz na piknik z Mario. Lepiej idź się szykuj bo Gotze zaraz tutaj będzie. - zaczął się śmiać Marco.
- Marco ty lepiej nie denerwuj mnie, bo jak Ty coś czasem powiesz to nie wiadomo jak można to odebrać. Jako żart czy raczej na serio.
- Siostra nie kłóć się z Reusem bo zabraknie Ci czasu za chwilę. - uśmiechnął się Łukasz.
Wolałam posłuchać brata i pobiegłam na górę się ubrać.
Szukanie stroju i butów zajęło mi niecałe 10 minut. Makijaż też miałam, ale lekki. Nie lubiłam się malować, ale dziś była okazja. Zobaczyłam przez okno w moim pokoju, że Mario wjechał na podwórko. No wręcz idealnie, będzie musiał na mnie poczekać bo nie mogę znaleźć torebki.
Szukając torebki znalazłam wiele rzeczy, które w tej chwili na pewno mi się nie przydadzą.
Schodząc po schodach potknęłam się i wpadłam w ramiona Mario. Tak się cieszę że to On mnie złapał. Gdyby nie On to bym mogła złamać nogę a tego bym nie chciała. Gips i te sprawy to nie dla mnie.
- Dziękuję Ci że mnie złapałeś. - uśmiechnęłam się lekko i czułam na sobie spojrzenie Łukasza i Marco.
Stałam tak oko w oko z Mario. Bałam się, że mnie pocałuję nie chcę tego. Jego tęczówki są takie wciągające, że nie sposób się od Nich odpędzić.
Zamyśliłam się a Mario od dobrych dwóch minut do mnie coś mówił.
- Majka, Majka słyszysz mnie ? Blondynko żyjesz? - mówił do mnie z bananem na twarzy.
- Oj przepraszam Cię Mario, zamyśliłam się, przepraszam.
Moje myśli w tym czasie były tylko skupione na Mario. Czy to znaczy że się zakochałam. Nie mogłam tak szybko, ponieważ zam go tylko tydzień to wszystko dzieję się za szybko. Nie mogłam tego ani powstrzymać ani zatrzymać.
- Tylko dzieci nie róbcie tam. - wtrącił się Marco. Skarciłam go wzrokiem, zawsze musi coś głupiego powiedzieć.
- Mario pamiętasz dałem Ci gumki jakby co - zaczął się śmiać Marco a mój brat razem z Nim
Zobaczyłam kątem oka że Mario lekko się uśmiechnął, przez co na mojej twarzy pojawił się uśmiech ale lekki. Nie mogłam uwierzyć że Marco może gadać takie bzdury i zadawać się z Mario.
No cóż Marco ma taki charakter że trudno go ogarnąć.
Gdy byłam już gotowa to wzięłam torebkę i wyszłam a Mario zaraz za mną.
Jak już wsiadłam do samochodu Mario, zauważyłam że Gotze się do mnie uśmiecha ale ten uśmiech jest słodki.
- Co tak się szczerzysz ? - zapytałam i od razu zachciało mi się śmiać.
Spodobał mi się jego uśmiech. Jego osobowość coś ukrywała.
- Bardzo lubię się śmiać. - odpowiedział szczerząc ząbki.
Po 15 minutach drogi dojechaliśmy na miejsce. Bardzo byłam zachwycona tym miejscem, nigdy nie widziałam że coś takiego jest w Dortmundzie.
Z bagażnika wzięłam koc i koszyk a Mario zamknął samochód i przybiegł do mnie szybko. Jednak widać że ma bardzo dobra kondycję.
Rozkładając koc zauważyłam, że Mario na mnie spogląda.
- Ej co tak patrzysz - zapytałam się z lekkim uśmiechem.
Zastanawiało mnie dlaczego On tak na mnie patrzy.
- No bo bardzo ładnie dziś wyglądasz. - uśmiechnął się.
Bardzo to było miłe. Zarumieniłam się jak zawsze. Rumieńce to może moja wada ale też zaleta, już nie wiem.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy już wróciłem z treningu chłopaków doczekać się nie mogłem mojego spotkania z Majką. Chciałem żeby było idealnie, nie chcę nic zepsuć. Wszystko było gotowe tylko nie ja. Pomyślałem że może wcześniej podjadę do Piszczka i tam zaczekam na Maję.
Załatwiłem już sprawę ubioru została mi tylko kąpiel i mogę jechać. Spakowałem koszyk, koc, owoce takie jakie lubi Majka. Chciałem żeby Ona była zadowolona.
O godzinie 18.40 wyjechałem z domu, chciałem być jak najwcześniej u Niej. Mógłbym z Nią widzieć się codziennie, ale to nierealne. Jutro wracam do Monachium.. Nie chcę ale muszę. Treningi, mecze i te sprawy.
Dojechałem do Piszczków i na podwórku zauważyłem że jest u Nich Marco. No więc jest tam już głośno, bo Reus zawsze coś odwali. Zapukałem ale chyba nikt nie usłyszał, więc wszedłem. Nikt nie słyszał nawet że stoję i się przyglądam temu co Marco wyczynia. Stał na stole i tańczył do piosenek Flo Ridy. Niby jest starszy ode mnie ale czy zachowuję się tak. Nie, nigdy!
Nareszcie mnie usłyszeli i tak nagrałem to co Marco robił to było śmieszne.
- No cześć Wam. - zacząłem się śmiać.
Boże nie mogę opanować mojej radości na widok Marco ale trzeba się jakoś zachować, nie jestem u siebie. I najważniejsze co Majka o mnie pomyśli.
- Dużo widziałeś Mario ? - zapytał Marco razem z Łukaszem.
To pytanie normalnie mnie rozwaliło. Wtedy to już w ogóle nie mogłem przestać się śmiać. Słyszałem kiedyś że mój śmiech jest zaraźliwy.
- Widziałem tyle ile powinienem widzieć. Nagrałem to tutaj. - pokazałem im mój telefon i szybko schowałem do kieszeni, bo Marco zaraz by dopadł do mojego telefonu.
Pomyślałem że zaczekam na Majkę w korytarzu bo tutaj w salonie jest bardzo głośno.
Zobaczyłem że Majka już schodzi, a  jej szpilki były tak wysokie że biedna się zaczepiła a Ja jak najszybciej dobiegłem do Niej aby ją złapać. Zdążyłem.
- Uważaj na siebie dobrze ? - uśmiechnąłem i pocałowałem w policzek.
Ona się zarumieniła znowu, Jezu jak Ja to kocham.
- Będę pamiętać. - uśmiechnęła się Majka. Gdy zeszliśmy na dół, zobaczyli nas Łuki i Marco. Mieli niezły ubaw ale My to ignorowaliśmy. Pożegnaliśmy się i wyszedłem z Majką z domu.
Otworzyłem drzwi Mai a Ona wsiadła się uśmiechnęła, a jej oczy niebieskie były takie cudowne.
- Majka wybacz za Marco, on tak zawsze. Za dobrze go znam, wiem że zawsze coś palnie bez sensu.- uśmiechnąłem się. Wiem że Majka jest trochę nieśmiała ale Ja chcę aby przy mnie była otwarta.
Dojechaliśmy po 15 minutach, ponieważ były korki. Droga minęła Nam bardzo dobrze. Dowiedziałem się że Maja lubi słuchać Pop'u tak jak Ja. Oboje lubimy Flo Ridę, Davida Guettę i Nicky Minaj.
Majka rozłożyła koc a Ja postawiłem koszyk. Jak na godzinę 19 pogoda była bardzo ładna. Słoneczko już zachodziło i miałem nadzieję że razem zobaczymy zachód.
Majka była zachwycona tym widokiem i tym miejscem.
- Majka a może coś zjemy ? - zaproponowałem.
W koszyku mieliśmy kanapki, owoce, sałatkę owocową, szaszłyki i sok jagodowy. Majka się zdziwiła że tyle jedzenia wziąłem.
- Wiem że tego jest dużo, ale spokojnie zjemy. - zaśmiałem się.
Wziąłem truskawki, i zacząłem karmić Maję. Zauważyłem że jej się to spodobało więc Ona położyła się na moich kolanach. Pocałowałem ją w czoło.
Po godzinie takiego leżenia zaczęliśmy się zbierać. Majce zrobiło się zimno, dałem jej swoją kurtkę.
Majka wsiadła do auta, ja też.
- Zatrzymaj tą bluzę dla siebie, kiedyś Ci na pewno się przyda. - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w policzek. Widać że była zmęczona. Odprowadziłem ją pod drzwi domu.
- Majka dziękuję za miły piknik. Mam nadzieję że Ci się spodobało. - uśmiechnąłem się szeroko.
- Oczywiście że tak. Napewno nie jeden taki wypad jeszcze przed Nami. - pocałowała mnie w policzek i weszła do domu. Pomachałem jej bo stała w oknie i pojechałem do siebie.

" Nie czekaj. Pora nigdy nie będzie idealna " 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest następny. :)
Przepraszam że tak długo, ale szkoła itp. :D
Już 4 <3
Dziękuję że to czytacie. ^^
Pozdrawiaam. ;)

niedziela, 8 lutego 2015

3. Oj wiem że kochasz się w Gotze.

ROZDZIAŁ 3 

Nigdy bym nie pomyślała że jakikolwiek chłopak mógłby mnie tak rozczulić do łez. To co powiedział mi Mario to było wzruszające i bardzo mądre. W moim życiu zdarzyło się wiele, ale nigdy coś takiego jak mu. Przytulając się do Niego poczułam coś, było mi bezpiecznie. Pachniał idealnie, jego perfumy czułam na swojej kurtce. Jego spojrzenie mogłoby zabić. Słyszałam o tym, że partnerki piłkarzy lecą  na ich kasę, lepiej im jest gdy mają skąd czerpać pieniądze na swoje zachcianki. Widać że była dziewczyna Mario była właśnie taka. A on chce się zakochać na nowo, chcę mu pomóc w tym.
Gdy wróciłam do domu w salonie siedział Łukasz i pewnie chciał wiedzieć jak było na spacerze, więc chyba mu opowiem.
- No już jestem Łukasz - otarłam oczy i lekko się uśmiechnęłam.
- Majka ? Coś się stało ? Mario coś Ci zrobił ? - zapytał z przerażeniem.
Wiedziałam że od razu o to zapyta.
- Nie, On mi coś opowiedział co doprowadziło mnie to do łez.
- Przepraszam, zabrzmiało to dziwnie. - Łukasz lekko się uśmiechnął.
- Nic nie szkodzi Łuki. - pokazałam ząbki w szczerym uśmiechu.
W tej chwili próbowałam się skupić ale nie mogłam. W moich myślach był Mario. Nie mogę zapomnieć o jego oczach, spojrzeniu i ustach. Tak ustach. Chciałabym, żeby mnie pocałował.
Mario jest bardzo przystojny, ale nie chcę wchodzić w żadne relacje z chłopakami. Czułam się roztargniona.
Czułam się w kropce. Po pierwsze chcę poznać bliżej Mario a po drugie nie chcę się wplątywać w jakiekolwiek związki.
Zobaczyłam, że Łukasz przygląda mi się. Mój brat szykuję się na trening postanowiłam że pojadę z Nim bo co mam robić jeśli Ewa z Sarą są u rodziców w Polsce.
- Łukasz ? Mogę jechać z Tobą ? - zapytałam z lekkim grymasem na twarzy, bo nie byłam pewna czy chcę jechać w sumie będę się tam nudzić. Jednak zdecydowałam się że pojadę.
- No możesz. W sumie i tak byś się nudziła. - Piszczek spojrzał taki wzrokiem który znaczy że napewno On coś knuję.
Kiedyś jak byłam tu pierwszy raz to właśnie mój brat zabrał mnie na Signal Idunę Park. Wtedy czułam że śnię. Kocham ten stadion. Gdy już zaparkowaliśmy pod Stadionem, zobaczyłam że Łukasz poszedł rozdawać autografy. Postanowiłam że się przejdę kawałek bo nie znam tutaj tego wszystkiego. Piłkarze zaczęli się zjeżdżać.
Znalazłam Łukasza w tłumie piłkarzy i weszłam z Nim do środka. Moją uwagę przykuła ściana w tunelu. Wszystkie podpisy byłych i obecnych zawodników. Zobaczyłam tam podpis Mario. Tak Mario już nie ma, ale czuję jego obecność w swoim ciele. Chciałam dziś go spotkać chociaż to pewnie jest nie możliwe. On jest w Monachium.
Weszłam na stadion i nie chciałam się stamtąd ruszać tu jest idealnie.
Chłopaki zaczęli wychodzić na murawę. Widziałam Kubę, Marco, Aubę i wielu innych.
Wiele osób mogłoby mi zazdrościć ponieważ mam sławnego brata - Łukasza i znajduję się na Signal, ale tutaj jest normalne życie. Cieszę się że mogłam spełnić swoje marzenia. Czuję się wspaniale, mogąc tutaj mieszkać a kiedyś się zestarzeć z mężem, dziećmi no i może wnukami. Daleko sięgam ale tak właśnie wyobrażam sobie swoją przyszłość.
Obejrzałam się w prawą stronę i zobaczyłam tam.. Mario, tak to On. Miał czarne okulary przeciwsłoneczne, kurtkę i Nike. Poznałam go po tych butach, pamiętam je z naszego spaceru.
Mario mnie nie widział to dobrze, Spoglądał na trenera który zawołał go do siebie. Widać że Mario się ucieszył, ponieważ jak zawsze pokazał swoje ząbki. Kocham ten jego uśmiech. Skakał po tych trybunach jak jakaś małpa. Zaczęłam się głośno śmiać, ale na szczęście nikt mnie nie słyszał.
Chłopaki grali, rozciągali się. Któryś z chłopaków kopnął piłkę w moją stronę i odrzuciłam ją do Nich. Usłyszałam głosy, gwizdy za sobą.
- Uuu Majka dobra jesteś - krzyczał Kuba uśmiechając się.
Postanowiłam, że może pójdę tam do Nich i może zechcą ze mną pograć.
- Po co te gwizdy co Kuba ? - zapytałam lekko uśmiechnięta.
- No wiesz, trzeba było jakoś Cię tu ściągnąć. Oj Majka wiem że kochasz się w Gotze. - zaczął się śmiać a Mario spoglądał na naszą grupkę z głupim spojrzeniem.
- Kuba co Ty gadasz ?! - podniosłam głos.
Zdenerwowałam się ponieważ tylko Łukaszowi o tym mówiłam ale nie wiedziałam że mój brat komuś o tym powie. Byłam trochę zła.
Chciałam wrócić na trybuny, ale gdy się odwróciłam zobaczyłam Mario który mnie obejmuje od tyłu.
- Hej Maja. - uśmiechnął się szczerze.
Był taki słodki obejmując mnie. Wszystkie spojrzenia kierowane były na Naszą dwójkę. Zaczęłam się rumienić. Bardzo tego nie lubię, odkleiłam się od Mario bo nie znam go tak dobrze, aby się z Nim przytulać.
- No hej Mario. - uśmiechnęłam się lekko.
Zaczęłam myśleć o tym co Kuba powiedział. Może i podoba mi się Mario, ale nie mam zamiaru plątać się w związki. Nie otrząsnęłam się jeszcze po Rzeźniku. Minęło już prawie 8 miesięcy od Naszego zerwania ale nie mogę się pozbierać.
- Majka a co Ty robisz dzisiaj po południu ? - zapytał mnie puszczając oczko.
Czyżby Mario chciałby mnie gdzieś zaprosić. Mam się zgodzić ? - myślałam.
Jednak się zgodzę bo chcę poznać Mario a on mnie. Teraz był drugi problem. Gdzie on chce mnie zabrać ? Jak mam się ubrać ? W głowie miałam tyle myśli.
- Tak oczywiście. Na którą godzinę mam być gotowa ? - zapytałam uśmiechnięta.
Nie wiem nawet skąd się wziął taki uśmiech ale to wszystko chyba przez Mario. To On tak na mnie działa. Jego pozytywna energia przechodzi na mnie.
- Badź gotowa na 19. Przyjadę po Ciebie, a teraz wybacz ale muszę lecieć. - pocałował w policzek i poszedł.
Czuję się trochę dziwnie. Mario mnie pocałował. Wiem że tylko w policzek ale to coś niesamowitego. Całuję idealnie, mam nadzieję że nadarzy się okazja abym to Ja go pierwsza pocałowała.
Wróciłam do domu z Łukaszem i zaczęłam się szykować.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Był piękny poranek gdy pomyślałem żeby odwiedzić moich byłych kolegów na treningu. Mam nadzieję, że mają dziś trening. Tak jak pomyślałem to i zrobiłem. Ubrany i ogarnięty zamknąłem dom i skierowałem się do mojego auta. Nie musiałem długo jechać ponieważ byłem u rodziców w Dortmundzie. Gdy znalazłem się na parkingu zauważyłem dziewczynę , była śliczna ale nie za dużo zdążyło mi się ujrzeć ponieważ Ona stała tyłem i wchodziła już na Stadion.
Czułem ze dzisiaj wydarzy się coś cudownego.
Wszedłem na trybuny, założyłem okulary żeby zaraz jakaś fanka mnie nie napadła.
Chciałem dziś spotkać Majkę. Ona jest taka naturalna a nie jak te wszystkie blondynki taki sztuczne.
Zobaczyłem że trener Jurgen mnie woła no i postanowiłem że tam podejdę. Zacząłem skakać po trybunach jak małpa. Gdy stanąłem na murawie usłyszałem że ktoś się śmieję, ale nie chciałem spoglądać kto to. Pewnie fanka jakaś.
- Witam trenerze - uśmiechnąłem się.
Kiedyś było z Nim wielki ubaw.
- No jak tam Mario ? - trener mocno mnie objął, czułem się jakbym przytulał się do ojca.
W pewnym sensie Klopp zawsze zostanie moim drugim ojcem.
Zobaczyłem że Majka jest chyba tutaj, chociaż nie byłem tego pewny. Przyglądałem się pewnej grupce. Stał tam Łukasz, Kuba i Auba no i jakaś blondyneczka.
Słyszałem jak Kuba wspomina moje nazwisko. Czyżby była w tej grupce Majka ?
Gdyby była to Ona to byłoby super bo chcę ją gdzieś zaprosić.
Odwróciłem się i zobaczyłem że to Majka. Podbiegłem do Niej i zatrzymałem ją, obejmując od tyłu. Lubię to robić i niezależnie od płci.
- Majka zostań! Gdzie uciekasz ? - zapytałem.
Nie odpowiedziała tylko zaczęła myśleć. gdy Ona tak myślała, zastanowiłem się i chcę ją gdzieś dzisiaj zabrać. Czy tylko się zgodzi ? Zapytam może jednak.
- Majka ? Co robisz dziś wieczorkiem ? Jeśli nie robisz nic ciekawego, wiec chcę Cię gdzieś zabrać. - zapytałem lekko przygryzając wargę.
- No tak zgadzam się - odpowiedziała i uśmiechnęła się.
W głębi duszy czuję się jak wariat, gdybym mógł to bym skakał z radości. Trzeba się jakoś normalnie zachowywać. Zapytała mnie tylko na którą ma być gotowa. Powiedziałem że ma być gotowa na 19, pocałowałem w policzek
i odjechałem. Gdy ją całowałem to poczułem że ten pocałunek mógłby być dłuższy ale nie chciałem tego robić bo wszyscy się na Nas patrzą.
Gdy wróciłem do domu była prawie godzina 16. Postanowiłem że zacznę coś w necie sprawdzać na te nasze wyjście. Chciałem żeby było to coś oryginalnego. Może piknik w ogrodzie ? Tak właśnie chciałem piknik, ale czy znajdę coś odpowiedniego do zorganizowania.
Szukając miejsca zacząłem myśleć o Niej. Dzisiaj była taka urocza i śliczna. W sumie śliczna jest zawsze kiedy ją widzę. Zazdroszczę Łukaszowi że ma taką siostrę. Ja mam braci a z Nimi nie da się żyć. Felix to taki głupek że szkoda gadać a Fabian jest z Naszej trójki najstarszy i chyba nawet najmądrzejszy. Chciałbym się cofnąć do czasów gdy byliśmy mali i mieszkaliśmy w Dortmundzie.
Znalazłem miejsce, więc jestem gotowy na spotkanie z Majką. Jedzenie też mam więc trzeba czekać do 19. Mam nadzieję że będzie idealnie.



 " Znalezienie miłości nie jest sztuką.
Sztuką jest utrzymanie 
miłości z jedną osobą do końca życia "
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już 3. <3
Mam nadzieję, że spodoba się. ^^
Pozdrawiam Marcelina. :D

piątek, 6 lutego 2015

2. A Ciebie wciąż nie ma ?

ROZDZIAŁ 2 
Po zakupach z Ewą weszłyśmy do kawiarni, bo byłyśmy trochę zmęczone, tym chodzeniem.
- Ewcia, zamówimy coś czy tylko sobie odpoczniemy ? - zapytałam uśmiechnięta.
Piszczkowa nic nie odpowiedziała a jedynie przytaknęła głową a to znaczyło że tak.
Zauważyłam że Ewcia jest jakaś smutna, zamyślona, to musiało znaczyć tylko jedno - tęskni za rodziną, albo jest to jakaś inna sprawa.
Pewnie coś ją trapi, chciałabym się dowiedzieć, ale nie wiem w jaki sposób to uczynić.
Zastanawiało mnie tylko jedno. Dlaczego ona jest taka smutna?
Po godzinie siedzenia w kawiarni wróciliśmy do domu. Gdy weszliśmy do salonu zobaczyłam że Łukasz dalej z Mario siedzi.
Cóż bardzo spodobał mi się Mario, brunet.Powiem że podobają mi się tacy chłopaki.
- No hej Łukasz, jesteśmy już. - uśmiechnęłam się lekko i zauważyłam że Mario obserwuję mnie.
- No to coś długo Was nie było. - odpowiedział zdziwiony. Łukasza mina mnie trochę przestraszyła. Przeraziłam się.
- Wiesz babskie zakupy są trochę inne niż te wasze. - zaśmiałam się, a Mario pokazał swoje ząbki.
Spojrzałam na Mario i zastanawiałam się dlaczego On tak na mnie patrzy. Jestem nieśmiała i nie lubię jak ktoś tak patrzy. - spojrzałam na Niego i od razu spuściłam wzrok w ziemię.
- Łukasz, miałam Cię powiadomić, że Ewa jest na górze bo jest jakaś zmęczona a lepiej by było jakbyś z Nią tam był. - lekko się uśmiechnęłam, bo było mi jej szkoda.
Łukasz poszedł na górę do Ewy, a ja postanowiłam że sobie coś zjem.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Wstałem dzisiaj bardzo wcześnie bo o 7. Nie mogłem jakoś spać, śniła mi się Ona. Jest taka śliczna, te jej spojrzenie po prostu może zabić. A te jej niebieskie oczka są takie śliczne. Zastanawiałem się, czy kiedyś będziemy mieli szansę porozmawiać. Bardzo bym się ucieszył, gdyby zgodziła się na spacer po Dortmundzie.
Byłbym szczęśliwy bo bardzo mnie zaciekawiła swoją osobowością.
Po porannym joggingu postanowiłem zadzwonić do Łukasza i się z Nim umówić.
- Siema Łukasz, masz dziś czas może się spotkać ? - zapytałem szczerząc się.
- No cześć Gotze. A no jak chcesz to możesz wpaść do mnie. Pogadamy, w FIFĘ pogramy. Co Ty na to ?
- No mi bardzo pasuję. Za jakieś 15 minut powinienem być.
Rozłączyłem się i pomyślałem, że zanim dojadę do Piszczków to trochę minie, więc trzeba się zbierać.
Gdy już podjechałem pod dom Łukasza, zobaczyłem Majkę i Sarę w ogrodzie. Od razu serce zaczęło mi bić szybciej.
- Hej Majka. - przywitałem się z dziewczynami.
- No hej Mario. Co tutaj robisz ? - zapytała ze zdziwieniem. Zauważyłem, że się trochę przestraszyła.
- No wpadłem do Łukasza. - przegryzłem wargę i dałem prezent dla Sary.
Majka jest trochę nieśmiała - to widać. Jest urocza i bardzo tajemnicza co jest bardzo słodkie.
Zobaczyłem że Majka wchodzi z Sarą do domu, więc i ja też wejdę za Nimi. Puściłem dziewczyny przodem a Majka się tylko uśmiechnęła.
Gdy wszedłem do salonu to Łukasz już siedział i szukał FIFY.
- No więc Łukasz gramy ? - zapytałem szczerząc się.
- Pewnie. Znowu Cię pokonam tak jak ostatnio. Gdy wybierałem drużynę do zagrania, zobaczyłem że Majka siada obok Łukasza, pewnie będzie kibicować.
- Wygrałem Łukasz - zacząłem skakać z radości, jakbym dostał coś wymarzonego. Zobaczyłem że Majka zaczęła się uśmiechać. Ten uśmiech był taki szczery i bardzo słodki.
- No niech Ci będzie. Wygrałeś! Ale jutro rewanż u Ciebie co Mario - zapytał Łuki.
Majka opierała głowę o ramię Łukasza, to wyglądało tak cudownie. Kiedyś i ja będę mógł tak kogoś wspierać jak On.
- Zgadzam się . - śmiałem się głośno.
Spojrzałem na zegarek i była już godzina 19. Pomyślałem że zaproszę Majkę na spacer.
- Majka mam pytanko ? - zapytałem uśmiechnięty.
- Tak słucham Cię Mario. - odpowiedziała lekko uśmiechnięta.
- Poszłabyś ze mną na spacer, oprowadzę Cię ? - spojrzałem i zmarszczyłem czoło.
Majka spojrzała na Łukasza i się lekko uśmiechnęła. To znaczyło że się zgadza ale chciałem to usłyszeć.
- No dobrze Mario pójdę, ale muszę wziąć jakąś kurtkę bo jest chłodno. - odpowiedziała uśmiechając się i poleciała na górę.
Bardzo się ucieszyłem, że Maja zgodziła się. Chcę zrobić na Niej jak najlepsze wrażenie i trzeba się postarać. - pomyślałem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zgodziłam się na propozycję Mario i spacerowaliśmy po Dortmundzie. W głębi serca bardzo chciałam gdzieś z Nim wyjść. Oprowadzał mnie po Dortmundzie, chodziliśmy uliczkami Dortmundu. Były one bardzo piękne. Teraz już wiem, że nigdy stąd nie wyjadę. To jest moje miejsce.
Opowiedziałam Mario dlaczego jestem tutaj a nie w Czechowicach. On to zrozumiał i myślę że chyba wcześniej czuł się w podobnej sytuacji.
***
- Wiesz Majka. W moim życiu bardzo dużo się ostatnio wydarzyło. Miałem kiedyś dziewczynę, myślałem ze ona mnie kochała.. A ja byłem zakochany w Niej po uszy. Ona kochała tylko moje pieniądze. Musiałem jej wszystko fundować. Chcę się wreszcie zakochać i mieć dziewczynę taką która pokocha mnie za moje serce, charakter a nie pieniądze. Pieniądze szczęścia nie dają.
Spojrzałem na Majkę, a Ona miała łzy w oczach. Nigdy nie myślałem, że potrafię tak gadać.
Wytarłem jej łzy a ona spojrzała na mnie i zapytała się czy może się przytulić.
- Tak pewnie. - przytuliłem ją mocno. Zobaczyłem że zbliżamy się do domu Piszczków, pomachałem i wsiadłem do swojego auta i odjechałem.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
" A Ciebie wciąż nie ma.
Uporczywie,
stale
nieznośnie nie ma Cię. "


No więc jest i 2 rozdział <3
Liczę na komentarze :)
Myślę, że Wam się spodoba. ;D

wtorek, 3 lutego 2015

1. Masz siostrę ?

Rozdział 1 

Był piękny, słoneczny letni poranek. Odkąd jestem u Łukasza, czuję się coraz lepiej. Zapomniałam już o tym, że Kuba mnie zostawił. Jak pomyślę co Nas łączyło to łzy same cisną się do oczu.
Kuba był dla mnie kimś bardzo ważnym, wydaję mi się że On traktował mnie tylko jak zabawkę, którą można porzucić..
Po tych przemyśleniach postanowiłam że wstanę, ale moje łóżko jest takie cieplutkie. No ale cóż była godzina 11.00 więc muszę wstać.
Rozejrzałam się po pokoju. Był bałagan, znając życie będę musiała to ogarnąć, ale teraz marzyłam tylko o śniadaniu. Po wczorajszym dniu, byłam zmęczona. Lot, zaklimatyzowanie się w domu Łukasza to wszystko było trudne, ale muszę dać radę jakoś. Postanowiłam zobaczyć co robią Ewa, Łukasz i Sara.
Zeszłam na dół i zobaczyłam tam rodzinną sielankę. Łukasz, który smaży naleśniki. Cóż za zapach. Ewa przebierająca Sarę, widać że się kochają. Ta rodzinka jest cudowna. Aż sama nie wierzę że mieszkam razem z Nimi. W moim rodzinnym domu nigdy tak nie było. Każdy musiał sam sobie robić śniadanie. Takie są uroki mieszkania w Polsce a w szczególności w Czechowicach. Wszyscy postrzegali te miasto jakieś takie mega wypasione, a Ja myślałam inaczej, była to jedna wielka dziura bez perspektyw. Mieszkanie Łukasza jest bardzo przestronne i ślicznie urządzone, wiem napewno że Ewa je urządzała, bo Łukasz to nie ma gustu.

Przechodząc przez salon można szybko znaleźć się w kuchni. Te pomieszczenie należy do Ewy, ponieważ ona bardzo dobrze gotuję, ale Łukasz też w niej czasem bywa. Dzisiaj gościł w Niej Łukasz smażąc naleśniki, zapach roznosił się po całym domu.
- Hej Łukasz. Przywitałam się z bratem promiennym uśmiechem.
- No hej Siostruniu - uśmiechnął. Teraz dopiero zrozumiałam że mój brat, jest strasznym słodziakiem. Ewa miała bardzo dużo szczęścia mając takiego męża przy sobie.
Usiadłam przy stole, czekając aż Łukasz skończy smażyć naleśniki i wszyscy we 3 usiądziemy do stołu. Sara już zjadła i bawiła się w salonie.
- Ewcia ? Miałabyś ochotę wyskoczyć ze mną na zakupy ? Pokazałabyś mi miasto, żebym nigdy się nie zgubiła. Uśmiechnęłam się i zaczęłam konsumować naleśniki. Nigdy bym nie powiedziała, że Łukasz potrafi takie coś zrobić.
- No pewnie. Weźmiemy Sarę, to coś kupię jej, bo już z ciuszków wyrosła. A rośnie jak na drożdżach i jest oczkiem w głowie Łukasza. - Spojrzała na Łukasza i puściła do Niego oczko.
- No to idźcie, jeśli chcecie to powiozę Was. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
Łukasz jak zawsze wiedział jak rozśmieszyć Nas.
Po zjedzonym śniadaniu postanowiłam posprzątać i pozmywać, ale Łukasz mi nie pozwolił. Jest opiekuńczy, ale chcę też coś pomóc, jakby nie zauważyć mieszkam tu teraz.
Gdy już zrobiłam to co miałam zrobić, postanowiłam się przebrać. Gdy już znalazłam się na górze, w moim pokoju. Znalazłam szafę, która była jak na razie pusta, ponieważ moje walizki stały jeszcze nierozpakowane. Nie lubię się rozpakowywać.
Gdy już się przebrałam i trochę poukładałam w szafie postanowiłam zejść do Ewy.
Żona mojego brata znalazła się w pokoiku Sary. Akurat ją kołysała do spania, więc nie było sensu żeby mała jechała z Nami na zakupy. Pojadę z Ewą - będą to takie babskie zakupy. Mam nadzieję, że spędzimy miło i zabawnie czas. Poznam Ewcię bliżej, ona jest cudowna - wspaniała kobieta.
Gdy weszłyśmy do salonu to Łukasz leżał sobie plackiem przed telewizorem. Pamiętam jak jeszcze mieszkaliśmy w Czechowicach-Dziedzicach, Łukasz jeszcze nie był z Ewcią to zawsze tak leżeliśmy i rzucaliśmy się poduszkami. To już tylko wspomnienia. Usiadłam obok Łukasza a ten miał łzy w oczach. Pewnie mu się przypomniało kilka ciekawych historii, przygód jakie mieliśmy w domu razem.
- Łukasz, nie płacz, bo wiem że to się zaraz stanie. - uśmiechnęłam się lekko.
- No wiesz, Majka nie będę płakał, jestem za stary nad rozczulaniem się nad sobą. Zrobiło mi się smutno, ponieważ przypomniałem sobie, jak to kiedyś było w Czechowicach. Ale teraz jak tu jesteś ze mną wiem że będzie o wiele lepiej. - uśmiechnął się i zaczął się śmiać.
- No i nareszcie Cię rozśmieszyłam. - zaśmiałam się i wtedy poczułam jak ważna jestem dla Łukasza.
Cieszę się, że zamieszkałam z Nim, jego rodzinką.
- Majka, słuchaj za chwilę przyjedzie tutaj mój przyjaciel z byłego klubu. Nie wiem może znasz, może nie. Mario Gotze ?
Czy On powiedział Gotze ? Nie znam go, ale jest moim idolem. Gdy się dowiedziałam, że gra w Bayernie to się strasznie załamałam, ale się pozbierałam. - przygryzłam wargę.
- Majka, musimy się zbierać, jeśli chcesz już jechać ze mną to chodź. - Ewa uśmiechnęła się i pociągnęła mnie.
- No oczywiście, już idę. Tylko wezmę jakąś kurtkę bo jest już chłodno - pobiegłam na górę.

ROZMOWA ŁUKASZA Z EWĄ

- Ewcia, fajnie że zabierasz moją siostrę na zakupy i chcesz jej pokazać miasto. Zrobiłbym to Ja, ale w tej chwili czekam na Mario, a potem zbieram się na trening.
- Kochanie, to żaden problem, chcę poznać Majkę, pokazać jej jak mieszkamy. - pocałowała Łukasza i wyszła razem z Majką.

Czyżby to On ? Tak, zobaczyłam Go. Nie trwało to długo, ale zdążyłam zapatrzeć się w jego oczy. Był brunetem o brązowych oczach, w których można było się zatopić. Spojrzał na mnie- takim wzrokiem, że nie mogłam się ruszyć. Dopiero Ewa musiała mnie oderwać od tych myśli. Był trochę wyższy ode mnie, ale na to nie zwracałam uwagi, nie patrzę na takie szczegóły. Był przystojniejszy na żywo niż w telewizji.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Gdy wjechałem do Dortmundu, przypomniało mi się jak tutaj grałem. To już prawie 2 lata, jak nie gram w Dortmundzie. Wychowałem się w tym klubie, no ale chciałem rozwijać swoja karierę i przeszedłem do Bayernu. Wiem.. Zraniłem swoich fanów. Nadal jestem piłkarzem i próbuję się rozwijać. Podróż minęła mi spokojnie, chociaż była długa.
Gdy już dojechałem pod posesję Piszczków, przypomniało mi się,że ten dom był miejscem spotkań drużyny, to tutaj były największe imprezy, po których wychodziło się na sztywnych nogach.
Zobaczyłem że Łukasz otwiera mi bramę, więc wjechałem. Zaparkowałem samochód i wysiadłem. Czułem się tak dziwnie. Nie było mnie tutaj prawie rok. W Dortmundzie bywam tylko jeśli mam się spotkać z kolegami, przyjaciółmi i rodziną, no i święta.
Zapukałem niepewnie do domu Łukasza. - uśmiechnąłem się szczerze.
- No hej Götzinho. - Łukasz przybił żółwia. Jak dawno Cię tutaj stary nie było. Akurat będę miały wolny czas, bo moja żona i siostra wychodzą na "babskie zakupy".
Siostra ? Czy Łukasz ma siostrę ? Nigdy o Niej nie mówił ? Ale może z czasem ją poznam. - pomyślałem.
Widziałem jak schodziła, była śliczna. Taka nawet podobna do Łukasza. Spojrzałem na Nią, a Ona tylko się zarumieniła i wyszła z Ewcią. Jest blondynką o brązowych oczach. Tylko tyle udało mi się zobaczyć.
- Masz siostrę ? - spytałem z niedowierzaniem.
- No mam. Wczoraj do mnie przyjechała z Polski. Postanowiła spróbować wszystkiego od nowa w nowym miejscu. Chyba dobrze wiesz, jak to jest - Łukasz spojrzał na mnie a mi zrobiło się ciężko.
Bo wiem o co mu chodzi.
Wiem, że ciężko jakoś się przyzwyczaić do tego że nie ma mnie w Borussi. Ale może kiedyś wrócę. Postanowiłem, że będę Dortmund częściej odwiedzać. Może to akurat w tym mieście wydarzy się coś co zapamiętam na zawsze. Chcę poznać jakąś dziewczynę.Dziewczyny, które poznawałem nie były takie jakie bym chciał. Szukam prawdziwej miłości, chcę się zakochać. Miłość jest taka piękna, ale dla każdego znaczy co innego.

---------------------------------------------------------------------------------------

Dziękuję bardzo. :D
No i jest 1 rozdział, było ciężko ale jakoś coś napisałam. ^^
Liczę na komentarze, bo to bardzo motywuję. :)
Pozdrawiam Marcelina. ;)