Muzyka

niedziela, 15 lutego 2015

4. Tylko dzieci tam nie róbcie

ROZDZIAŁ 4 

To już za kilka godzin mam się wybrać gdzieś z Mario. Nie to nie jest randka. Nie mam pojęcia, gdzie Mario chce mnie zabrać. Takie były odpowiedzi na pytania Łukasza, który jak zawsze był dociekliwy. Tak wiem że jest moim bratem i jest bardzo opiekuńczy ale Mario nie jest chyba taki zły i nic mi się przy Nim nie stanie.
No więc dochodziła godzina 17 był to czas na szukanie odpowiedniego stroju na to spotkanie. Nie miałam pojęcia jak miałam się ubrać. Czy założyć sukienkę czy jednak coś luźnego ?
Nie miałam kogo się zapytać, więc postanowiłam że sama coś wymyślę.
Po 45 minutach znalazłam odpowiedni strój, mam nadzieję że Mario mnie nie wyśmieje.
W domu było pusto ponieważ Łukasz jeszcze nie wrócił z treningu. Postanowiłam że posprzątam w domu bo jak Ewa wróci to nie będzie zadowolona że zostawiliśmy z Łukaszem taki nieporządek.
Sprzątanie zajęło mi około 20 minut. Gdy chciałam zrobić sobie coś do zjedzenia to spojrzałam na zegarek i była już 18:19. Zostało mi tylko 41 minut żeby Mario się tutaj zjawił. Spanikowana pobiegłam do łazienki, musiałam zrobić coś z włosami. Nie lubiłam swoich włosów bo nigdy nie chciały mi się układać. Na dole usłyszałam jakieś głosy, przestraszyłam się bo myślałam że to ktoś się do domu wkradł a to był Łukasz z Marco. Gdy mnie zobaczyli zrobili miny jakbym im kogoś zabiła. Może nie wyglądałam za ciekawie, bo miałam połowę włosów pokręconą a drugą nie. Wyglądało to komicznie. Marco i mój brat zaczęli szeptać a tak w towarzystwie się nie robi.
- Ej nie szeptać tutaj! - podniosłam głos na Nich. Dopiero po paru minutach zauważyłam że oboje się na mnie patrzą.
Nie powinnam podnosić głosu ale już taka jestem.
- Majka nie denerwuj się, wiem że idziesz na piknik z Mario. Lepiej idź się szykuj bo Gotze zaraz tutaj będzie. - zaczął się śmiać Marco.
- Marco ty lepiej nie denerwuj mnie, bo jak Ty coś czasem powiesz to nie wiadomo jak można to odebrać. Jako żart czy raczej na serio.
- Siostra nie kłóć się z Reusem bo zabraknie Ci czasu za chwilę. - uśmiechnął się Łukasz.
Wolałam posłuchać brata i pobiegłam na górę się ubrać.
Szukanie stroju i butów zajęło mi niecałe 10 minut. Makijaż też miałam, ale lekki. Nie lubiłam się malować, ale dziś była okazja. Zobaczyłam przez okno w moim pokoju, że Mario wjechał na podwórko. No wręcz idealnie, będzie musiał na mnie poczekać bo nie mogę znaleźć torebki.
Szukając torebki znalazłam wiele rzeczy, które w tej chwili na pewno mi się nie przydadzą.
Schodząc po schodach potknęłam się i wpadłam w ramiona Mario. Tak się cieszę że to On mnie złapał. Gdyby nie On to bym mogła złamać nogę a tego bym nie chciała. Gips i te sprawy to nie dla mnie.
- Dziękuję Ci że mnie złapałeś. - uśmiechnęłam się lekko i czułam na sobie spojrzenie Łukasza i Marco.
Stałam tak oko w oko z Mario. Bałam się, że mnie pocałuję nie chcę tego. Jego tęczówki są takie wciągające, że nie sposób się od Nich odpędzić.
Zamyśliłam się a Mario od dobrych dwóch minut do mnie coś mówił.
- Majka, Majka słyszysz mnie ? Blondynko żyjesz? - mówił do mnie z bananem na twarzy.
- Oj przepraszam Cię Mario, zamyśliłam się, przepraszam.
Moje myśli w tym czasie były tylko skupione na Mario. Czy to znaczy że się zakochałam. Nie mogłam tak szybko, ponieważ zam go tylko tydzień to wszystko dzieję się za szybko. Nie mogłam tego ani powstrzymać ani zatrzymać.
- Tylko dzieci nie róbcie tam. - wtrącił się Marco. Skarciłam go wzrokiem, zawsze musi coś głupiego powiedzieć.
- Mario pamiętasz dałem Ci gumki jakby co - zaczął się śmiać Marco a mój brat razem z Nim
Zobaczyłam kątem oka że Mario lekko się uśmiechnął, przez co na mojej twarzy pojawił się uśmiech ale lekki. Nie mogłam uwierzyć że Marco może gadać takie bzdury i zadawać się z Mario.
No cóż Marco ma taki charakter że trudno go ogarnąć.
Gdy byłam już gotowa to wzięłam torebkę i wyszłam a Mario zaraz za mną.
Jak już wsiadłam do samochodu Mario, zauważyłam że Gotze się do mnie uśmiecha ale ten uśmiech jest słodki.
- Co tak się szczerzysz ? - zapytałam i od razu zachciało mi się śmiać.
Spodobał mi się jego uśmiech. Jego osobowość coś ukrywała.
- Bardzo lubię się śmiać. - odpowiedział szczerząc ząbki.
Po 15 minutach drogi dojechaliśmy na miejsce. Bardzo byłam zachwycona tym miejscem, nigdy nie widziałam że coś takiego jest w Dortmundzie.
Z bagażnika wzięłam koc i koszyk a Mario zamknął samochód i przybiegł do mnie szybko. Jednak widać że ma bardzo dobra kondycję.
Rozkładając koc zauważyłam, że Mario na mnie spogląda.
- Ej co tak patrzysz - zapytałam się z lekkim uśmiechem.
Zastanawiało mnie dlaczego On tak na mnie patrzy.
- No bo bardzo ładnie dziś wyglądasz. - uśmiechnął się.
Bardzo to było miłe. Zarumieniłam się jak zawsze. Rumieńce to może moja wada ale też zaleta, już nie wiem.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy już wróciłem z treningu chłopaków doczekać się nie mogłem mojego spotkania z Majką. Chciałem żeby było idealnie, nie chcę nic zepsuć. Wszystko było gotowe tylko nie ja. Pomyślałem że może wcześniej podjadę do Piszczka i tam zaczekam na Maję.
Załatwiłem już sprawę ubioru została mi tylko kąpiel i mogę jechać. Spakowałem koszyk, koc, owoce takie jakie lubi Majka. Chciałem żeby Ona była zadowolona.
O godzinie 18.40 wyjechałem z domu, chciałem być jak najwcześniej u Niej. Mógłbym z Nią widzieć się codziennie, ale to nierealne. Jutro wracam do Monachium.. Nie chcę ale muszę. Treningi, mecze i te sprawy.
Dojechałem do Piszczków i na podwórku zauważyłem że jest u Nich Marco. No więc jest tam już głośno, bo Reus zawsze coś odwali. Zapukałem ale chyba nikt nie usłyszał, więc wszedłem. Nikt nie słyszał nawet że stoję i się przyglądam temu co Marco wyczynia. Stał na stole i tańczył do piosenek Flo Ridy. Niby jest starszy ode mnie ale czy zachowuję się tak. Nie, nigdy!
Nareszcie mnie usłyszeli i tak nagrałem to co Marco robił to było śmieszne.
- No cześć Wam. - zacząłem się śmiać.
Boże nie mogę opanować mojej radości na widok Marco ale trzeba się jakoś zachować, nie jestem u siebie. I najważniejsze co Majka o mnie pomyśli.
- Dużo widziałeś Mario ? - zapytał Marco razem z Łukaszem.
To pytanie normalnie mnie rozwaliło. Wtedy to już w ogóle nie mogłem przestać się śmiać. Słyszałem kiedyś że mój śmiech jest zaraźliwy.
- Widziałem tyle ile powinienem widzieć. Nagrałem to tutaj. - pokazałem im mój telefon i szybko schowałem do kieszeni, bo Marco zaraz by dopadł do mojego telefonu.
Pomyślałem że zaczekam na Majkę w korytarzu bo tutaj w salonie jest bardzo głośno.
Zobaczyłem że Majka już schodzi, a  jej szpilki były tak wysokie że biedna się zaczepiła a Ja jak najszybciej dobiegłem do Niej aby ją złapać. Zdążyłem.
- Uważaj na siebie dobrze ? - uśmiechnąłem i pocałowałem w policzek.
Ona się zarumieniła znowu, Jezu jak Ja to kocham.
- Będę pamiętać. - uśmiechnęła się Majka. Gdy zeszliśmy na dół, zobaczyli nas Łuki i Marco. Mieli niezły ubaw ale My to ignorowaliśmy. Pożegnaliśmy się i wyszedłem z Majką z domu.
Otworzyłem drzwi Mai a Ona wsiadła się uśmiechnęła, a jej oczy niebieskie były takie cudowne.
- Majka wybacz za Marco, on tak zawsze. Za dobrze go znam, wiem że zawsze coś palnie bez sensu.- uśmiechnąłem się. Wiem że Majka jest trochę nieśmiała ale Ja chcę aby przy mnie była otwarta.
Dojechaliśmy po 15 minutach, ponieważ były korki. Droga minęła Nam bardzo dobrze. Dowiedziałem się że Maja lubi słuchać Pop'u tak jak Ja. Oboje lubimy Flo Ridę, Davida Guettę i Nicky Minaj.
Majka rozłożyła koc a Ja postawiłem koszyk. Jak na godzinę 19 pogoda była bardzo ładna. Słoneczko już zachodziło i miałem nadzieję że razem zobaczymy zachód.
Majka była zachwycona tym widokiem i tym miejscem.
- Majka a może coś zjemy ? - zaproponowałem.
W koszyku mieliśmy kanapki, owoce, sałatkę owocową, szaszłyki i sok jagodowy. Majka się zdziwiła że tyle jedzenia wziąłem.
- Wiem że tego jest dużo, ale spokojnie zjemy. - zaśmiałem się.
Wziąłem truskawki, i zacząłem karmić Maję. Zauważyłem że jej się to spodobało więc Ona położyła się na moich kolanach. Pocałowałem ją w czoło.
Po godzinie takiego leżenia zaczęliśmy się zbierać. Majce zrobiło się zimno, dałem jej swoją kurtkę.
Majka wsiadła do auta, ja też.
- Zatrzymaj tą bluzę dla siebie, kiedyś Ci na pewno się przyda. - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w policzek. Widać że była zmęczona. Odprowadziłem ją pod drzwi domu.
- Majka dziękuję za miły piknik. Mam nadzieję że Ci się spodobało. - uśmiechnąłem się szeroko.
- Oczywiście że tak. Napewno nie jeden taki wypad jeszcze przed Nami. - pocałowała mnie w policzek i weszła do domu. Pomachałem jej bo stała w oknie i pojechałem do siebie.

" Nie czekaj. Pora nigdy nie będzie idealna " 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest następny. :)
Przepraszam że tak długo, ale szkoła itp. :D
Już 4 <3
Dziękuję że to czytacie. ^^
Pozdrawiaam. ;)

niedziela, 8 lutego 2015

3. Oj wiem że kochasz się w Gotze.

ROZDZIAŁ 3 

Nigdy bym nie pomyślała że jakikolwiek chłopak mógłby mnie tak rozczulić do łez. To co powiedział mi Mario to było wzruszające i bardzo mądre. W moim życiu zdarzyło się wiele, ale nigdy coś takiego jak mu. Przytulając się do Niego poczułam coś, było mi bezpiecznie. Pachniał idealnie, jego perfumy czułam na swojej kurtce. Jego spojrzenie mogłoby zabić. Słyszałam o tym, że partnerki piłkarzy lecą  na ich kasę, lepiej im jest gdy mają skąd czerpać pieniądze na swoje zachcianki. Widać że była dziewczyna Mario była właśnie taka. A on chce się zakochać na nowo, chcę mu pomóc w tym.
Gdy wróciłam do domu w salonie siedział Łukasz i pewnie chciał wiedzieć jak było na spacerze, więc chyba mu opowiem.
- No już jestem Łukasz - otarłam oczy i lekko się uśmiechnęłam.
- Majka ? Coś się stało ? Mario coś Ci zrobił ? - zapytał z przerażeniem.
Wiedziałam że od razu o to zapyta.
- Nie, On mi coś opowiedział co doprowadziło mnie to do łez.
- Przepraszam, zabrzmiało to dziwnie. - Łukasz lekko się uśmiechnął.
- Nic nie szkodzi Łuki. - pokazałam ząbki w szczerym uśmiechu.
W tej chwili próbowałam się skupić ale nie mogłam. W moich myślach był Mario. Nie mogę zapomnieć o jego oczach, spojrzeniu i ustach. Tak ustach. Chciałabym, żeby mnie pocałował.
Mario jest bardzo przystojny, ale nie chcę wchodzić w żadne relacje z chłopakami. Czułam się roztargniona.
Czułam się w kropce. Po pierwsze chcę poznać bliżej Mario a po drugie nie chcę się wplątywać w jakiekolwiek związki.
Zobaczyłam, że Łukasz przygląda mi się. Mój brat szykuję się na trening postanowiłam że pojadę z Nim bo co mam robić jeśli Ewa z Sarą są u rodziców w Polsce.
- Łukasz ? Mogę jechać z Tobą ? - zapytałam z lekkim grymasem na twarzy, bo nie byłam pewna czy chcę jechać w sumie będę się tam nudzić. Jednak zdecydowałam się że pojadę.
- No możesz. W sumie i tak byś się nudziła. - Piszczek spojrzał taki wzrokiem który znaczy że napewno On coś knuję.
Kiedyś jak byłam tu pierwszy raz to właśnie mój brat zabrał mnie na Signal Idunę Park. Wtedy czułam że śnię. Kocham ten stadion. Gdy już zaparkowaliśmy pod Stadionem, zobaczyłam że Łukasz poszedł rozdawać autografy. Postanowiłam że się przejdę kawałek bo nie znam tutaj tego wszystkiego. Piłkarze zaczęli się zjeżdżać.
Znalazłam Łukasza w tłumie piłkarzy i weszłam z Nim do środka. Moją uwagę przykuła ściana w tunelu. Wszystkie podpisy byłych i obecnych zawodników. Zobaczyłam tam podpis Mario. Tak Mario już nie ma, ale czuję jego obecność w swoim ciele. Chciałam dziś go spotkać chociaż to pewnie jest nie możliwe. On jest w Monachium.
Weszłam na stadion i nie chciałam się stamtąd ruszać tu jest idealnie.
Chłopaki zaczęli wychodzić na murawę. Widziałam Kubę, Marco, Aubę i wielu innych.
Wiele osób mogłoby mi zazdrościć ponieważ mam sławnego brata - Łukasza i znajduję się na Signal, ale tutaj jest normalne życie. Cieszę się że mogłam spełnić swoje marzenia. Czuję się wspaniale, mogąc tutaj mieszkać a kiedyś się zestarzeć z mężem, dziećmi no i może wnukami. Daleko sięgam ale tak właśnie wyobrażam sobie swoją przyszłość.
Obejrzałam się w prawą stronę i zobaczyłam tam.. Mario, tak to On. Miał czarne okulary przeciwsłoneczne, kurtkę i Nike. Poznałam go po tych butach, pamiętam je z naszego spaceru.
Mario mnie nie widział to dobrze, Spoglądał na trenera który zawołał go do siebie. Widać że Mario się ucieszył, ponieważ jak zawsze pokazał swoje ząbki. Kocham ten jego uśmiech. Skakał po tych trybunach jak jakaś małpa. Zaczęłam się głośno śmiać, ale na szczęście nikt mnie nie słyszał.
Chłopaki grali, rozciągali się. Któryś z chłopaków kopnął piłkę w moją stronę i odrzuciłam ją do Nich. Usłyszałam głosy, gwizdy za sobą.
- Uuu Majka dobra jesteś - krzyczał Kuba uśmiechając się.
Postanowiłam, że może pójdę tam do Nich i może zechcą ze mną pograć.
- Po co te gwizdy co Kuba ? - zapytałam lekko uśmiechnięta.
- No wiesz, trzeba było jakoś Cię tu ściągnąć. Oj Majka wiem że kochasz się w Gotze. - zaczął się śmiać a Mario spoglądał na naszą grupkę z głupim spojrzeniem.
- Kuba co Ty gadasz ?! - podniosłam głos.
Zdenerwowałam się ponieważ tylko Łukaszowi o tym mówiłam ale nie wiedziałam że mój brat komuś o tym powie. Byłam trochę zła.
Chciałam wrócić na trybuny, ale gdy się odwróciłam zobaczyłam Mario który mnie obejmuje od tyłu.
- Hej Maja. - uśmiechnął się szczerze.
Był taki słodki obejmując mnie. Wszystkie spojrzenia kierowane były na Naszą dwójkę. Zaczęłam się rumienić. Bardzo tego nie lubię, odkleiłam się od Mario bo nie znam go tak dobrze, aby się z Nim przytulać.
- No hej Mario. - uśmiechnęłam się lekko.
Zaczęłam myśleć o tym co Kuba powiedział. Może i podoba mi się Mario, ale nie mam zamiaru plątać się w związki. Nie otrząsnęłam się jeszcze po Rzeźniku. Minęło już prawie 8 miesięcy od Naszego zerwania ale nie mogę się pozbierać.
- Majka a co Ty robisz dzisiaj po południu ? - zapytał mnie puszczając oczko.
Czyżby Mario chciałby mnie gdzieś zaprosić. Mam się zgodzić ? - myślałam.
Jednak się zgodzę bo chcę poznać Mario a on mnie. Teraz był drugi problem. Gdzie on chce mnie zabrać ? Jak mam się ubrać ? W głowie miałam tyle myśli.
- Tak oczywiście. Na którą godzinę mam być gotowa ? - zapytałam uśmiechnięta.
Nie wiem nawet skąd się wziął taki uśmiech ale to wszystko chyba przez Mario. To On tak na mnie działa. Jego pozytywna energia przechodzi na mnie.
- Badź gotowa na 19. Przyjadę po Ciebie, a teraz wybacz ale muszę lecieć. - pocałował w policzek i poszedł.
Czuję się trochę dziwnie. Mario mnie pocałował. Wiem że tylko w policzek ale to coś niesamowitego. Całuję idealnie, mam nadzieję że nadarzy się okazja abym to Ja go pierwsza pocałowała.
Wróciłam do domu z Łukaszem i zaczęłam się szykować.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Był piękny poranek gdy pomyślałem żeby odwiedzić moich byłych kolegów na treningu. Mam nadzieję, że mają dziś trening. Tak jak pomyślałem to i zrobiłem. Ubrany i ogarnięty zamknąłem dom i skierowałem się do mojego auta. Nie musiałem długo jechać ponieważ byłem u rodziców w Dortmundzie. Gdy znalazłem się na parkingu zauważyłem dziewczynę , była śliczna ale nie za dużo zdążyło mi się ujrzeć ponieważ Ona stała tyłem i wchodziła już na Stadion.
Czułem ze dzisiaj wydarzy się coś cudownego.
Wszedłem na trybuny, założyłem okulary żeby zaraz jakaś fanka mnie nie napadła.
Chciałem dziś spotkać Majkę. Ona jest taka naturalna a nie jak te wszystkie blondynki taki sztuczne.
Zobaczyłem że trener Jurgen mnie woła no i postanowiłem że tam podejdę. Zacząłem skakać po trybunach jak małpa. Gdy stanąłem na murawie usłyszałem że ktoś się śmieję, ale nie chciałem spoglądać kto to. Pewnie fanka jakaś.
- Witam trenerze - uśmiechnąłem się.
Kiedyś było z Nim wielki ubaw.
- No jak tam Mario ? - trener mocno mnie objął, czułem się jakbym przytulał się do ojca.
W pewnym sensie Klopp zawsze zostanie moim drugim ojcem.
Zobaczyłem że Majka jest chyba tutaj, chociaż nie byłem tego pewny. Przyglądałem się pewnej grupce. Stał tam Łukasz, Kuba i Auba no i jakaś blondyneczka.
Słyszałem jak Kuba wspomina moje nazwisko. Czyżby była w tej grupce Majka ?
Gdyby była to Ona to byłoby super bo chcę ją gdzieś zaprosić.
Odwróciłem się i zobaczyłem że to Majka. Podbiegłem do Niej i zatrzymałem ją, obejmując od tyłu. Lubię to robić i niezależnie od płci.
- Majka zostań! Gdzie uciekasz ? - zapytałem.
Nie odpowiedziała tylko zaczęła myśleć. gdy Ona tak myślała, zastanowiłem się i chcę ją gdzieś dzisiaj zabrać. Czy tylko się zgodzi ? Zapytam może jednak.
- Majka ? Co robisz dziś wieczorkiem ? Jeśli nie robisz nic ciekawego, wiec chcę Cię gdzieś zabrać. - zapytałem lekko przygryzając wargę.
- No tak zgadzam się - odpowiedziała i uśmiechnęła się.
W głębi duszy czuję się jak wariat, gdybym mógł to bym skakał z radości. Trzeba się jakoś normalnie zachowywać. Zapytała mnie tylko na którą ma być gotowa. Powiedziałem że ma być gotowa na 19, pocałowałem w policzek
i odjechałem. Gdy ją całowałem to poczułem że ten pocałunek mógłby być dłuższy ale nie chciałem tego robić bo wszyscy się na Nas patrzą.
Gdy wróciłem do domu była prawie godzina 16. Postanowiłem że zacznę coś w necie sprawdzać na te nasze wyjście. Chciałem żeby było to coś oryginalnego. Może piknik w ogrodzie ? Tak właśnie chciałem piknik, ale czy znajdę coś odpowiedniego do zorganizowania.
Szukając miejsca zacząłem myśleć o Niej. Dzisiaj była taka urocza i śliczna. W sumie śliczna jest zawsze kiedy ją widzę. Zazdroszczę Łukaszowi że ma taką siostrę. Ja mam braci a z Nimi nie da się żyć. Felix to taki głupek że szkoda gadać a Fabian jest z Naszej trójki najstarszy i chyba nawet najmądrzejszy. Chciałbym się cofnąć do czasów gdy byliśmy mali i mieszkaliśmy w Dortmundzie.
Znalazłem miejsce, więc jestem gotowy na spotkanie z Majką. Jedzenie też mam więc trzeba czekać do 19. Mam nadzieję że będzie idealnie.



 " Znalezienie miłości nie jest sztuką.
Sztuką jest utrzymanie 
miłości z jedną osobą do końca życia "
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już 3. <3
Mam nadzieję, że spodoba się. ^^
Pozdrawiam Marcelina. :D

piątek, 6 lutego 2015

2. A Ciebie wciąż nie ma ?

ROZDZIAŁ 2 
Po zakupach z Ewą weszłyśmy do kawiarni, bo byłyśmy trochę zmęczone, tym chodzeniem.
- Ewcia, zamówimy coś czy tylko sobie odpoczniemy ? - zapytałam uśmiechnięta.
Piszczkowa nic nie odpowiedziała a jedynie przytaknęła głową a to znaczyło że tak.
Zauważyłam że Ewcia jest jakaś smutna, zamyślona, to musiało znaczyć tylko jedno - tęskni za rodziną, albo jest to jakaś inna sprawa.
Pewnie coś ją trapi, chciałabym się dowiedzieć, ale nie wiem w jaki sposób to uczynić.
Zastanawiało mnie tylko jedno. Dlaczego ona jest taka smutna?
Po godzinie siedzenia w kawiarni wróciliśmy do domu. Gdy weszliśmy do salonu zobaczyłam że Łukasz dalej z Mario siedzi.
Cóż bardzo spodobał mi się Mario, brunet.Powiem że podobają mi się tacy chłopaki.
- No hej Łukasz, jesteśmy już. - uśmiechnęłam się lekko i zauważyłam że Mario obserwuję mnie.
- No to coś długo Was nie było. - odpowiedział zdziwiony. Łukasza mina mnie trochę przestraszyła. Przeraziłam się.
- Wiesz babskie zakupy są trochę inne niż te wasze. - zaśmiałam się, a Mario pokazał swoje ząbki.
Spojrzałam na Mario i zastanawiałam się dlaczego On tak na mnie patrzy. Jestem nieśmiała i nie lubię jak ktoś tak patrzy. - spojrzałam na Niego i od razu spuściłam wzrok w ziemię.
- Łukasz, miałam Cię powiadomić, że Ewa jest na górze bo jest jakaś zmęczona a lepiej by było jakbyś z Nią tam był. - lekko się uśmiechnęłam, bo było mi jej szkoda.
Łukasz poszedł na górę do Ewy, a ja postanowiłam że sobie coś zjem.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Wstałem dzisiaj bardzo wcześnie bo o 7. Nie mogłem jakoś spać, śniła mi się Ona. Jest taka śliczna, te jej spojrzenie po prostu może zabić. A te jej niebieskie oczka są takie śliczne. Zastanawiałem się, czy kiedyś będziemy mieli szansę porozmawiać. Bardzo bym się ucieszył, gdyby zgodziła się na spacer po Dortmundzie.
Byłbym szczęśliwy bo bardzo mnie zaciekawiła swoją osobowością.
Po porannym joggingu postanowiłem zadzwonić do Łukasza i się z Nim umówić.
- Siema Łukasz, masz dziś czas może się spotkać ? - zapytałem szczerząc się.
- No cześć Gotze. A no jak chcesz to możesz wpaść do mnie. Pogadamy, w FIFĘ pogramy. Co Ty na to ?
- No mi bardzo pasuję. Za jakieś 15 minut powinienem być.
Rozłączyłem się i pomyślałem, że zanim dojadę do Piszczków to trochę minie, więc trzeba się zbierać.
Gdy już podjechałem pod dom Łukasza, zobaczyłem Majkę i Sarę w ogrodzie. Od razu serce zaczęło mi bić szybciej.
- Hej Majka. - przywitałem się z dziewczynami.
- No hej Mario. Co tutaj robisz ? - zapytała ze zdziwieniem. Zauważyłem, że się trochę przestraszyła.
- No wpadłem do Łukasza. - przegryzłem wargę i dałem prezent dla Sary.
Majka jest trochę nieśmiała - to widać. Jest urocza i bardzo tajemnicza co jest bardzo słodkie.
Zobaczyłem że Majka wchodzi z Sarą do domu, więc i ja też wejdę za Nimi. Puściłem dziewczyny przodem a Majka się tylko uśmiechnęła.
Gdy wszedłem do salonu to Łukasz już siedział i szukał FIFY.
- No więc Łukasz gramy ? - zapytałem szczerząc się.
- Pewnie. Znowu Cię pokonam tak jak ostatnio. Gdy wybierałem drużynę do zagrania, zobaczyłem że Majka siada obok Łukasza, pewnie będzie kibicować.
- Wygrałem Łukasz - zacząłem skakać z radości, jakbym dostał coś wymarzonego. Zobaczyłem że Majka zaczęła się uśmiechać. Ten uśmiech był taki szczery i bardzo słodki.
- No niech Ci będzie. Wygrałeś! Ale jutro rewanż u Ciebie co Mario - zapytał Łuki.
Majka opierała głowę o ramię Łukasza, to wyglądało tak cudownie. Kiedyś i ja będę mógł tak kogoś wspierać jak On.
- Zgadzam się . - śmiałem się głośno.
Spojrzałem na zegarek i była już godzina 19. Pomyślałem że zaproszę Majkę na spacer.
- Majka mam pytanko ? - zapytałem uśmiechnięty.
- Tak słucham Cię Mario. - odpowiedziała lekko uśmiechnięta.
- Poszłabyś ze mną na spacer, oprowadzę Cię ? - spojrzałem i zmarszczyłem czoło.
Majka spojrzała na Łukasza i się lekko uśmiechnęła. To znaczyło że się zgadza ale chciałem to usłyszeć.
- No dobrze Mario pójdę, ale muszę wziąć jakąś kurtkę bo jest chłodno. - odpowiedziała uśmiechając się i poleciała na górę.
Bardzo się ucieszyłem, że Maja zgodziła się. Chcę zrobić na Niej jak najlepsze wrażenie i trzeba się postarać. - pomyślałem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zgodziłam się na propozycję Mario i spacerowaliśmy po Dortmundzie. W głębi serca bardzo chciałam gdzieś z Nim wyjść. Oprowadzał mnie po Dortmundzie, chodziliśmy uliczkami Dortmundu. Były one bardzo piękne. Teraz już wiem, że nigdy stąd nie wyjadę. To jest moje miejsce.
Opowiedziałam Mario dlaczego jestem tutaj a nie w Czechowicach. On to zrozumiał i myślę że chyba wcześniej czuł się w podobnej sytuacji.
***
- Wiesz Majka. W moim życiu bardzo dużo się ostatnio wydarzyło. Miałem kiedyś dziewczynę, myślałem ze ona mnie kochała.. A ja byłem zakochany w Niej po uszy. Ona kochała tylko moje pieniądze. Musiałem jej wszystko fundować. Chcę się wreszcie zakochać i mieć dziewczynę taką która pokocha mnie za moje serce, charakter a nie pieniądze. Pieniądze szczęścia nie dają.
Spojrzałem na Majkę, a Ona miała łzy w oczach. Nigdy nie myślałem, że potrafię tak gadać.
Wytarłem jej łzy a ona spojrzała na mnie i zapytała się czy może się przytulić.
- Tak pewnie. - przytuliłem ją mocno. Zobaczyłem że zbliżamy się do domu Piszczków, pomachałem i wsiadłem do swojego auta i odjechałem.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
" A Ciebie wciąż nie ma.
Uporczywie,
stale
nieznośnie nie ma Cię. "


No więc jest i 2 rozdział <3
Liczę na komentarze :)
Myślę, że Wam się spodoba. ;D

wtorek, 3 lutego 2015

1. Masz siostrę ?

Rozdział 1 

Był piękny, słoneczny letni poranek. Odkąd jestem u Łukasza, czuję się coraz lepiej. Zapomniałam już o tym, że Kuba mnie zostawił. Jak pomyślę co Nas łączyło to łzy same cisną się do oczu.
Kuba był dla mnie kimś bardzo ważnym, wydaję mi się że On traktował mnie tylko jak zabawkę, którą można porzucić..
Po tych przemyśleniach postanowiłam że wstanę, ale moje łóżko jest takie cieplutkie. No ale cóż była godzina 11.00 więc muszę wstać.
Rozejrzałam się po pokoju. Był bałagan, znając życie będę musiała to ogarnąć, ale teraz marzyłam tylko o śniadaniu. Po wczorajszym dniu, byłam zmęczona. Lot, zaklimatyzowanie się w domu Łukasza to wszystko było trudne, ale muszę dać radę jakoś. Postanowiłam zobaczyć co robią Ewa, Łukasz i Sara.
Zeszłam na dół i zobaczyłam tam rodzinną sielankę. Łukasz, który smaży naleśniki. Cóż za zapach. Ewa przebierająca Sarę, widać że się kochają. Ta rodzinka jest cudowna. Aż sama nie wierzę że mieszkam razem z Nimi. W moim rodzinnym domu nigdy tak nie było. Każdy musiał sam sobie robić śniadanie. Takie są uroki mieszkania w Polsce a w szczególności w Czechowicach. Wszyscy postrzegali te miasto jakieś takie mega wypasione, a Ja myślałam inaczej, była to jedna wielka dziura bez perspektyw. Mieszkanie Łukasza jest bardzo przestronne i ślicznie urządzone, wiem napewno że Ewa je urządzała, bo Łukasz to nie ma gustu.

Przechodząc przez salon można szybko znaleźć się w kuchni. Te pomieszczenie należy do Ewy, ponieważ ona bardzo dobrze gotuję, ale Łukasz też w niej czasem bywa. Dzisiaj gościł w Niej Łukasz smażąc naleśniki, zapach roznosił się po całym domu.
- Hej Łukasz. Przywitałam się z bratem promiennym uśmiechem.
- No hej Siostruniu - uśmiechnął. Teraz dopiero zrozumiałam że mój brat, jest strasznym słodziakiem. Ewa miała bardzo dużo szczęścia mając takiego męża przy sobie.
Usiadłam przy stole, czekając aż Łukasz skończy smażyć naleśniki i wszyscy we 3 usiądziemy do stołu. Sara już zjadła i bawiła się w salonie.
- Ewcia ? Miałabyś ochotę wyskoczyć ze mną na zakupy ? Pokazałabyś mi miasto, żebym nigdy się nie zgubiła. Uśmiechnęłam się i zaczęłam konsumować naleśniki. Nigdy bym nie powiedziała, że Łukasz potrafi takie coś zrobić.
- No pewnie. Weźmiemy Sarę, to coś kupię jej, bo już z ciuszków wyrosła. A rośnie jak na drożdżach i jest oczkiem w głowie Łukasza. - Spojrzała na Łukasza i puściła do Niego oczko.
- No to idźcie, jeśli chcecie to powiozę Was. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
Łukasz jak zawsze wiedział jak rozśmieszyć Nas.
Po zjedzonym śniadaniu postanowiłam posprzątać i pozmywać, ale Łukasz mi nie pozwolił. Jest opiekuńczy, ale chcę też coś pomóc, jakby nie zauważyć mieszkam tu teraz.
Gdy już zrobiłam to co miałam zrobić, postanowiłam się przebrać. Gdy już znalazłam się na górze, w moim pokoju. Znalazłam szafę, która była jak na razie pusta, ponieważ moje walizki stały jeszcze nierozpakowane. Nie lubię się rozpakowywać.
Gdy już się przebrałam i trochę poukładałam w szafie postanowiłam zejść do Ewy.
Żona mojego brata znalazła się w pokoiku Sary. Akurat ją kołysała do spania, więc nie było sensu żeby mała jechała z Nami na zakupy. Pojadę z Ewą - będą to takie babskie zakupy. Mam nadzieję, że spędzimy miło i zabawnie czas. Poznam Ewcię bliżej, ona jest cudowna - wspaniała kobieta.
Gdy weszłyśmy do salonu to Łukasz leżał sobie plackiem przed telewizorem. Pamiętam jak jeszcze mieszkaliśmy w Czechowicach-Dziedzicach, Łukasz jeszcze nie był z Ewcią to zawsze tak leżeliśmy i rzucaliśmy się poduszkami. To już tylko wspomnienia. Usiadłam obok Łukasza a ten miał łzy w oczach. Pewnie mu się przypomniało kilka ciekawych historii, przygód jakie mieliśmy w domu razem.
- Łukasz, nie płacz, bo wiem że to się zaraz stanie. - uśmiechnęłam się lekko.
- No wiesz, Majka nie będę płakał, jestem za stary nad rozczulaniem się nad sobą. Zrobiło mi się smutno, ponieważ przypomniałem sobie, jak to kiedyś było w Czechowicach. Ale teraz jak tu jesteś ze mną wiem że będzie o wiele lepiej. - uśmiechnął się i zaczął się śmiać.
- No i nareszcie Cię rozśmieszyłam. - zaśmiałam się i wtedy poczułam jak ważna jestem dla Łukasza.
Cieszę się, że zamieszkałam z Nim, jego rodzinką.
- Majka, słuchaj za chwilę przyjedzie tutaj mój przyjaciel z byłego klubu. Nie wiem może znasz, może nie. Mario Gotze ?
Czy On powiedział Gotze ? Nie znam go, ale jest moim idolem. Gdy się dowiedziałam, że gra w Bayernie to się strasznie załamałam, ale się pozbierałam. - przygryzłam wargę.
- Majka, musimy się zbierać, jeśli chcesz już jechać ze mną to chodź. - Ewa uśmiechnęła się i pociągnęła mnie.
- No oczywiście, już idę. Tylko wezmę jakąś kurtkę bo jest już chłodno - pobiegłam na górę.

ROZMOWA ŁUKASZA Z EWĄ

- Ewcia, fajnie że zabierasz moją siostrę na zakupy i chcesz jej pokazać miasto. Zrobiłbym to Ja, ale w tej chwili czekam na Mario, a potem zbieram się na trening.
- Kochanie, to żaden problem, chcę poznać Majkę, pokazać jej jak mieszkamy. - pocałowała Łukasza i wyszła razem z Majką.

Czyżby to On ? Tak, zobaczyłam Go. Nie trwało to długo, ale zdążyłam zapatrzeć się w jego oczy. Był brunetem o brązowych oczach, w których można było się zatopić. Spojrzał na mnie- takim wzrokiem, że nie mogłam się ruszyć. Dopiero Ewa musiała mnie oderwać od tych myśli. Był trochę wyższy ode mnie, ale na to nie zwracałam uwagi, nie patrzę na takie szczegóły. Był przystojniejszy na żywo niż w telewizji.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Gdy wjechałem do Dortmundu, przypomniało mi się jak tutaj grałem. To już prawie 2 lata, jak nie gram w Dortmundzie. Wychowałem się w tym klubie, no ale chciałem rozwijać swoja karierę i przeszedłem do Bayernu. Wiem.. Zraniłem swoich fanów. Nadal jestem piłkarzem i próbuję się rozwijać. Podróż minęła mi spokojnie, chociaż była długa.
Gdy już dojechałem pod posesję Piszczków, przypomniało mi się,że ten dom był miejscem spotkań drużyny, to tutaj były największe imprezy, po których wychodziło się na sztywnych nogach.
Zobaczyłem że Łukasz otwiera mi bramę, więc wjechałem. Zaparkowałem samochód i wysiadłem. Czułem się tak dziwnie. Nie było mnie tutaj prawie rok. W Dortmundzie bywam tylko jeśli mam się spotkać z kolegami, przyjaciółmi i rodziną, no i święta.
Zapukałem niepewnie do domu Łukasza. - uśmiechnąłem się szczerze.
- No hej Götzinho. - Łukasz przybił żółwia. Jak dawno Cię tutaj stary nie było. Akurat będę miały wolny czas, bo moja żona i siostra wychodzą na "babskie zakupy".
Siostra ? Czy Łukasz ma siostrę ? Nigdy o Niej nie mówił ? Ale może z czasem ją poznam. - pomyślałem.
Widziałem jak schodziła, była śliczna. Taka nawet podobna do Łukasza. Spojrzałem na Nią, a Ona tylko się zarumieniła i wyszła z Ewcią. Jest blondynką o brązowych oczach. Tylko tyle udało mi się zobaczyć.
- Masz siostrę ? - spytałem z niedowierzaniem.
- No mam. Wczoraj do mnie przyjechała z Polski. Postanowiła spróbować wszystkiego od nowa w nowym miejscu. Chyba dobrze wiesz, jak to jest - Łukasz spojrzał na mnie a mi zrobiło się ciężko.
Bo wiem o co mu chodzi.
Wiem, że ciężko jakoś się przyzwyczaić do tego że nie ma mnie w Borussi. Ale może kiedyś wrócę. Postanowiłem, że będę Dortmund częściej odwiedzać. Może to akurat w tym mieście wydarzy się coś co zapamiętam na zawsze. Chcę poznać jakąś dziewczynę.Dziewczyny, które poznawałem nie były takie jakie bym chciał. Szukam prawdziwej miłości, chcę się zakochać. Miłość jest taka piękna, ale dla każdego znaczy co innego.

---------------------------------------------------------------------------------------

Dziękuję bardzo. :D
No i jest 1 rozdział, było ciężko ale jakoś coś napisałam. ^^
Liczę na komentarze, bo to bardzo motywuję. :)
Pozdrawiam Marcelina. ;)









poniedziałek, 2 lutego 2015

BOHATEROWIE


Majka Piszczek ( 21 lat )
Bardzo uczuciowa dziewczyna. Przyjechała z Czechowic-Dziedzic do Dortmundu do brata Łukasza. Życie dało jej w kość. Zostawił ją chłopak- Kuba Rzeźniczak.
W Dortmundzie poznaję przyjaciół Łukasza, między innymi Mario. Chcę ułożyć sobie życie od nowa. Jest wrażliwa, ale potrafi zdenerwować. Jest kochana, miła, chętnie pomoże Łukaszowi przy Sarze i w domu - coś ugotuje czy sprzątnie. Bardzo często się uśmiecha.



Łukasz Piszczek ( 29 lat )
Piłkarz Borussi Dortmund. Przykładny maż i tatuś 4-letniej Sary. Bardzo chciałby aby jego siostra była szczęśliwa, chcę jej nieba przychylić. Pomaga jej zaklimatyzować się w Dortmundzie. Jest bardzo pewny siebie, jeśli chodzi o chłopaków Majki. Nie chce aby znowu została zraniona. Jest opiekuńczy i kochany. Potrafi pomóc.

Ewa Piszczek ( 28 lat )
Żona Łukasza Piszczka. Potrafi męża postawić do pionu. Jest bardzo emocjonalna. Bardzo pomaga Majce, żeby było jej tutaj lepiej. Czasem pokłóci się z Łukaszem, ale zaraz się godzą. Jest cudowną żoną i matką. Gdy jest smutna, tylko Łukasz wie jak Ją pocieszyć. Potrafi być czasem wrażliwa no i łatwo ją zdenerwować. Zawsze jest w domu, gdyż opiekuję się córeczką.
Mario Götze ( 22 lat )
Były piłkarz Borussi Dortmund. Bardzo często odwiedza swoich byłych kolegów z klubu. Obecnie jest piłkarzem odwiecznego rywala Borussi - Bayern. Majkę poznaję w domu Łukasza, gdy przychodzi oddać grę Łukaszowi - którą pożyczył kilka dni temu. Mario jest szalonym 22-letnim chłopakiem. Bardzo lubi imprezować, chociaż nie zawsze czas na to pozwala. Potrafi pocieszyć dziewczynę. Jest wrażliwy, ale też bardzo opiekuńczy. 

Kuba Rzeźniczak ( 27 lat )
Młody zawodnik i wychowanek klubu ŁKS Łódź. W tej chwili gra w Legii Warszawa. Spotykał się z Majką, byli szczęśliwi ale do czasu.. Kuba musiał wyjechać do Warszawy, a związek na odległość by nie przetrwał, więc musieli się rozstać. Zawsze uśmiechnięty, potrafi wszystko obrócić w żart, ma dystans do siebie. Po pewnym czasie zrozumiał, że kocha Majkę i chcę wszystko naprawić.

Inni piłkarze BVB, piłkarze Legii Warszawa. 

--------------------------------------------

Tyle ode mnie :D
Są i bohaterzy. :) mam nadzieję, że będziecie czytać <3
Już niedługo prolog. :D
Pozdrawiam. ^^
PROLOG <3
Kilka lat temu.
Byłam nastolatką, kiedy byłam na wakacjach u brata Łukasza Piszczka. Tak tego Łukasza, piłkarza Borussi Dortmund. Byłam tam tylko po by w czasie wakacji zająć się jego córką- Sarą. Ona ma już prawie 4 latka, jest taka śliczna. Podobna do Ewy i Łukasza. Ewa, jest bardzo opiekuńcza. Dbała o mnie jak o własną córkę.Ona z Łukaszem przyjęli mnie w swoim domu na bogato. Spodobało mi się tam. Dortmund to bardzo fascynujące miasto. Te ulice, zabytki, budowle. Najbardziej w pamięci utknęło mi Stadion Borussi Dortmund, tak właśnie SIGNAL IDUNA PARK. To tutaj Borussia wygrywała, ale też przegrywała. Ma bardzo dużą rzeszę kibiców, przez co zakochałam się w tym klubie. Cóż.. Miłość nie wybiera..
Po kilku latach wróciłam do Dortmundu, ponieważ moje dotychczasowe życie w Czechowicach-Dziedzicach nie było takie kolorowe na jakie się zapisywało..
Miałam tam chłopaka, byliśmy szczęśliwi.. Byliśmy. To już przeszłość.
Wyjechał do Warszawy, aby tam grać w najlepszym klubie Polski - Legia Warszawa.. Zostawił mnie, a ja nie potrafiłam tam żyć sama bez Niego. Postanowiłam wyjechać do Łukasza i zacząć wszystko od nowa.
Mam nadzieję, że mi się uda.

                                                                    ---------------------

Tak więc jest i Prolog. <3
To jest moje pierwsze opowiadanie, myślę że Wam się spodoba.
Dziękuję. :)
Proszę o czytanie, komentowanie. ;)
Pozdrawiam. ^^