Po pikniku byłam zmęczona ale spać nie chciałam. Wiele myśli kłębiło się w mojej głowie. Czy warto było poznawać Mario ? Jednego jestem pewna, zakochałam się w Nim po uszy. Czuję motylki w brzuchu jak o Nim myślę. Była noc a ja chciałam go usłyszeć, zobaczyć. To jest nierealne ale może jeszcze się zobaczymy, z tymi myślami zasnęłam.
Ktoś mnie całował w oba policzki, byłam pewna że to Łukasz a jednak się myliłam. To najukochańsza kruszynka Sarcia.
- Hej Ciociu. Wstiawaj już, bo tiatuś i mama czekają na Ciebie. - polizała znowu mój policzek i bardzo i bardzo słodko się uśmiechnęła. Przetarłam oczy ręką zapominając o tym że rozmazałam makijaż. Wyglądałam jak zombie. Gdy spojrzałam w lustro w łazience to się nie pomyliłam.
Gdy już ogarnęłam swoją twarz postanowiłam sobie że zejdę na śniadanie.
Schodząc na śniadaniem byłam zamyślona, nie zauważyłam dwóch schodków i się poślizgnęłam i wpadłam prosto w ramiona mojego brata. Świadomość że miałabym złamać czy skręcić nogę bardzo mnie posmuciła, nie lubię szpitali. Te zapachy mnie odpychają. Dzięki Łukaszowi uniknęłam gipsu.
- Dziękuję Łuki. Uratowałeś mi życie, znowu. Uśmiechnęłam się lekko.
Bardzo kocham swojego brata i nie wiem co bym zrobiła jakbym go nie miała. Jest taki kochany, rozumie mnie zawsze. Dziś miałam wybrać się znowu na trening. Na Signal zawsze się coś dzieje. Chłopaki zawsze odwalają coś, gdy trenera nie ma. Bo jak Jurgen jest to są tacy poważni.
Wracając do rzeczywistości. W kuchni Piszczków pachniało cudownie. Łukasz smażył naleśniki robił to tak idealnie. Ewcia robiła moją ulubioną sałatkę z oliwkami i żółtym serem. A Sara siedziała w krzesełku i się śmiała. Atmosfera bardzo mi się podobała. Nadchodziła godzina 11. Łukasz zaczął się szykować na trening. Ewa pojechała z Sarą do Agaty i jej dziewczynek.
Mój brat zawsze jak się pakował na trening to trwało to długo i strasznie mozolnie. Wszędzie były jego porozwalane ubrania, buty. Skarpetki walały się wszędzie po całym domu. Nie wiem jak Ewa się do tego przyzwyczaiła ? Chyba go kocha. Piszczek marzy o tym żeby mieć jeszcze jedno dziecko, ale Ewcia chyba nie jest jeszcze gotowa. W sumie ma rację, na to jest jeszcze czas.
W między czasie gdy mój brat szukał swoich ubrań zastanawiałam się dlaczego Łuki mnie zabiera na trening. Może spotkam tam Mario ? Nic nigdy nie wiadomo. Bardzo chciałam go zobaczyć.
- Majka możesz szybciej ? Czekam i czekam na Ciebie - krzyczał Łukasz.
Szukałam swojego telefonu po całym domu. Zawsze jak jest mi potrzebny to go nie ma.
W drodze na Stadion słuchaliśmy naszych ulubionych piosenek, które Łukasz zawsze wozi w swoim aucie.
Zaczęłam rozśmieszać mojego brata a wiem że On to lubi.
- Majka weź przestań bo zaraz nie wyrobię ze śmiechu - zaczął się śmiać.
Łukasz ma uroczy uśmiech.
No i dojechaliśmy na Stadion.
Jak zawsze było dużo fanów a dziś jest bardzo ważny dzień bo jest to otwarty trening. Kibice mogą przychodzić i oglądać piłkarzy. Najfajniejsze w tym jest to że można zrobić zdjęcia ze swoim ulubionym piłkarzem.
Mam kilka takich zdjeć z Marco, Kubą i Matsem.
Łukasz poszedł do szatni a ja postanowiłam że pójdę i porozmawiam z trenerem.
Zapukałam do jego gabinetu i po chwili usłyszałam "Tak proszę wejść"
- Witam trenerze. - uśmiechnęłam się szeroko a Jurgen odwzajemnił to swoim uśmiechem.
- No witaj Majka - pocałował mnie w policzek.
Widzę w jego oczach bezpieczeństwo. Można do Niego zawsze się zgłosić z każdym problemem, jest jak tatuś. Jurgen jest to cudowny człowiek.
Potrafi dobrze zmotywować każdego ale potrafi też dobrze nakrzyczeć co na pewno wpływa na wynik treningu i meczu.
- Trenerze jaki jest plan na dzisiejszy trening ? - zapytałam puszczając oczko do Kloppa.
Klopp zaśmiał się i ruszyliśmy na murawę, a tam nikogo nie było. Trener nigdy nie lubił jak piłkarze się spóźniają.
Zauważyłam że już ale nie było im śpieszno na trening.
- Chłopaki szybciej! Wiecie dobrze o tym że trener nie lubi jak się spóźniacie. - zaczęłam krzyczeć. Czekamy na Was już 15 minut. Dłużej się chyba nie dało. - zaśmiałam się a Marco spojrzał na mnie takim wzrokiem jakbym mu komuś zabiła.
- Marco co to za wzrok ? - zaczął bronić mnie trener i objął ramieniem.
Zaczęłam się śmiać ale nie chciałam żeby ktoś to usłyszał.
- Majka przecież wie, że ją uwielbiam - pocałował mnie w policzek Marco.
Szkoda że On nie ma dziewczyny bo byłby szczęśliwy jakby ją miał.
Odezwał się trener, który nie chce żeby trening się zmarnował.
- Dobra dobra koniec tych pogaduszek i proszę tutaj nie podrywać Majki. - uśmiechnął się do mnie tatuś Klopp.
Jak to usłyszałam to zaśmiałam się a Łukasz zaczął taczać się po murawie, widząc go to myślałam że nie wytrzymam chyba.
- Trenerze ona została już poderwana przez jednego takiego. Też piłkarza - odezwał się Kuba.
Chyba wiem co On chce powiedzieć no ale tylko nie proszę. Spojrzałam na Niego i prosiłam aby tego nie mówił.
Jurgen spojrzał tylko na Kubę chciał się dowiedzieć o kogo chodzi. Trener jest bardzo ciekawski.
- Kuba mów jaśniej ? - poprosił trener uśmiechając się.
Nie chciałam żeby każdy wiedział że coś Nas łączy bo nie chcę zapeszać.
- No więc. Majka jest zakochana w Mario. - powiedział szczęśliwy Błaszczykowski.
- Naprawdę ? W tym Mario ? Naszym młodym. - trener się uśmiechął, ale Majka to cudownie, macie moje błogosławieństwo. - śmiał się trener.
Polak z 16 na plecach spojrzał na mnie a moja mina znaczyła jedno " Zabiję Cię"
Kiedyś na pewno Błaszczykowskiego zabiję, ale nie teraz bo jest Nam w Borussi potrzebny.
Było mi smutno, bo chciałam aby ktoś mnie w tej chwili przytulił.
Ktoś położył swoje ręce na moje biodra i miał bardzo ładne perfumy. Nie był to Marco, ani Łukasz. Był to On. Odwróciłam się gwałtownie a Gotze mnie przytulił najmocniej jak potrafił. Od razu zrobiło mi się ciepło.
- Co Ty tutaj robisz ? - zapytałam z niedowierzaniem ale też byłam szczęśliwa że do mnie przyjechał. Nawet nie wiesz jak się cieszę. - pocałowałam go w policzek. od razu poczułam że mam czerwone policzki, ale co tam raz się żyje.
- Chciałem odwiedzić moją kochaną Majkę. Wiem że tęskniłaś za mną. - uśmiechnął się szeroko.
Skąd On wiedział że tęskniłam za Nim ? No nie! Wiem już kto mu to powiedział.
Był to Marco albo Łukasz. W sumie mój brat nie mógł mu powiedzieć bo obiecał mi że nic nikomu nie powie.
No więc mamy zdrajcę - to MARCO REUS!
Mogłam się po Nim tego spodziewać że ma długi język, ale żeby mnie zdradzić. Prawda wyszła na jaw.
- No tęskniłam. Ale Ty opuszczasz swoje treningi. Nie powinieneś tego robić. - powiedziałam mu z miną bardzo poważną.
Chciałam się z Nim widywać, ale też nie chcę żeby opuszczał treningi.
- Majka no ale ja dostałem dwa dni wolnego, więc przyjechałem do Ciebie. Nie jesteś szczęśliwa moim przyjazdem ? - zapytał trochę smutny.
- Nie no co Ty. Jestem bardzo szczęśliwa. - przytuliłam go i zauwazyłam że od razu mu się spodobało.
Dostał wolne i to aż dwa dni ? Jejku jak cudownie. Tylko jedna rzecz mnie zastanawiała ?
Gdzie Mario będzie spał, bo chyba nie u Łukasza na to na pewno się nie zgodzę.
- Ej Mario a gdzie Ty będziesz spał ? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
No to teraz chwila prawdy co mi powie.
- A no w Twoim pokoju a nawet z Tobą w łóżku - zaczął śmiać się Mario.
Ze mną ? O nie. Nie pozwolę na to mój pokój jest jednoosobowy, nikt tam nie ma prawa wejść.
- Wybacz ale nie, nie wpuszczę Cię. - zaczęłam się śmiać na co Mario objął mnie i też się śmiał.
Wyglądaliśmy jak para zakochanych ale tak na razie nie jest.
- Majka nie no żartuję. Spać będe u Marco. Piszczek na pewno by się nie zgodził.
Mam nadzieję że będziemy się spotykać w ciągu dnia ? - zapytał Mario.
Kamień z serca. Nie mogłabym chodzić po domu jak Mario by tam był.
- No na pewno. Będe przychodzić do Ciebie. - puściłam mu oczko.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dostałem dziś 2 dni wolnego od trenera. Miałem odwiedzić w najbliższym czasie Majkę, zrobić jej niespodziankę bo wiem że za mną tęskni. Zrobię to dzisiaj.
Z samego rana zjadłem bardzo obfite śniadanie i zacząłem pakować się. Po niecałej godzinie pakowania się byłem w drodze do Dortmundu.
Drogę znam na pamięć. Kiedyś zawsze z Marco ścigaliśmy się autami po całym mieście. Z tym wariatem zawsze było wesoło, a jego pomysły to były zwariowane.
Po 2 godzinach byłem na parkingu Stadionu. Zobaczyłem że wysiada z auta Marco.
- Ej! Marco. Przyjaciół nie poznajesz ? - krzyczałem do Niego.
- Gotze ? A Ty co tu robisz ? Miast przypadkiem nie pomyliłeś. - zapytał i się zaśmiał.
To co On powiedział to by rozśmieszyło każdego gbura.
- Nie no wiesz specjalnie pomyliłem, zeby Cię zobaczyć. - śmiałem się cały czas.
Marco czasem to chyba mózgu nie ma. Powinień się leczyć ale chyba nie ma leku na tą jego chorobę.
- Na pewno do Majki chcesz? Zgadłem? - zapytał mnie Marco.
- Taak zgadłeś. - rzuciłem w Niego kluczami i go chyba to zabolało.
Chce jej zrobić niespodziankę. Mam nadzieję że nawet nie domyśla się że tutaj będe.
Wiem że tęskni, bo ja też. Ale wiem że za wcześnie prosić ją o bycie moją dziewczyną. Zaczekam z tym, jestem cierpliwy.
- Ej Mario to bolało! - zaczął krzyczeć Marco.
To co On mówił to nawet nie ruszało mnie, myślałem tylko o Niej.
Marco szybko uciekł do szatni poniewaaż przypomniał sobie o treningu. Prawdziwa blondynka! - zacząłem się sam do siebie śmiać.
Wszedłem na Stadion. Zobaczyłem w oddali Majkę która rozmawia z Jurgenem i się uśmiecha. Kocham ten Jej uśmiech jest taki słodki, w sumie to Ona cała jest słodka.
Skardłem się po cichu na krzesełka tak aby nikt mnie nie zobaczył. Wszyscy stali tak bardziej na środku murawy. Miałem szczęście że nikt mnie nie widział.
Kuba, Majka i Klopp rozmawiali i było głośno, więc miałem szansę podbieć do Majki i ją przytulić.
Położyłem swoje ręce na jej biodrach i popatrzyłem na wszystkich każdy mało co się nie śmiał. Ale wiedzieli że bardzo mi zależy żeby zrobić niespodziankę.
Piszczkowa była zdezorientowana bo nie wiedziała kto ją tak obejmuję - tylko Ja tak potrafię.
- No hej mała. - odwróciła się szybko i była szczęśliwa widząc mnie.
Jej mina była bezcenna. Lubię robić niespodzianki to moja zaleta.
- Co Ty tutaj robisz ? - zapytała z usmiechem.
Ten uśmiech to by położył na kolana każdego chłopaka.
- Przyjechałem odwiedzić moją kochaną Majkę. Nie cieszysz się ? - zapytałem.
Może Majka nie chciała żebym tutaj był. Nie chyba jednak się myliłem. - myślałem.
- No pewnie że chcę. Tęskniłam. - odpowiedziała mi i przytuliła się.
Po godzinie Majka musiała lecieć na zakupy z Silą Sahin.
- Jak będziesz chciała się dziś spotkać to zadzwoń a przyjadę - pocałowałem ją w policzek.
Majka pomachała i wsiadła do auta Sily.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wreszcie jestem <3
Nie wiedziałam jak to zacząć, przepraszam za moją nieobecność :)
Mam nadzieję że mi wybaczycie. Od tej pory zamierzam częściej coś dodawać. :>
Pozdrawiam Marcela ;)