Muzyka

czwartek, 27 sierpnia 2015

9. Spotkanie z Mario.

Nie można się zmusić do miłości. Albo jest, albo jej nie ma. Jeśli nie, trzeba umieć się do tego przyznać. A kiedy się kogoś kocha, należy robić wszystko, żeby ten ktoś był szczęśliwy.
Odkąd pamiętam nikt nie traktował mnie poważnie, ale to już się zmieniło. Mario jest taki kochany i delikatny we wszystkim co robi, ale jak każdy facet potrafi się zdenerwować a wtedy nie warto do Niego podchodzić.
Dużymi krokami zbliżaliśmy się do piątku. Zostało jeszcze 2 dni i spotkam się ze swoim kochaniem.
Zastanawiam się co będziemy tam robić, ale nie warto nic planować, najlepsze rzeczy wychodzą spontanicznie. Dzisiaj był ten dzień że muszę powiedzieć Mario że przyjeżdżam a może zrobię mu niespodziankę. Wiem że on tego nie lubi, no ale warto było zaryzykować.
Tak to już dziś wyjeżdżam do Monachium. Bardzo długo czekałam na ten dzień. Ciężko też było namówić mojego brata no wyjazd, ale kto nie walczy ten nic nie osiągnie.
Przez ostatnie dni czułam się kiepsko, wywołane było to tym że mój brat się ode mnie odwrócił i przestał ze mną rozmawiać. Nie miałam pojęcia dlatego się tak zachowuje ale sądzę że może chodzi mu o to że mam chłopaka, nigdy nie chciał żebym była z kimś bo jak twierdził nie chce żeby jego malutka siostra wyprowadziła się od Niego i przestała się odzywać a co najgorsze odwiedzać, ten temat Naszych rozmów prawie zawsze doprowadzał do kłótni tak też było ostatnio.
Nic nie mogę na to poradzić że zakochałam się w Nim - Mario.
Gdy skończyłam myśleć o swoim życiu czy mojej przyszłości usłyszałam jak mała Piszczek biegnie do mnie. Ona jest taka mała a bardzo dużo rozumie, ma charakter swojego tatusia a urodę ma po mamusi.
-Hej ciociu, już dzisiaj wyjeżdżasz, tak? Zapytała ze smutkiem na twarzy. Wyczułam w jej głosie płacz ale nie płakała bo jest bardzo dzielna.
- Hej Sarciu, no tak wyjeżdżam dzisiaj. Ale proszę nie bądź smutna bo ciocia nie wyjeżdża na zawsze tylko na kilka dni i obiecuję że coś Ci kupię. - Przytuliłam małą a Ona to mocno odwzajemniła, jej zaletą jest to że potrafi dobrze przytulać.
Mała jest taką promienną osobą, że nie wiem czy w moim życiu spotkałam taką delikatną dziewczynkę jak Ona.
Po bardzo smutnej ale wesołej rozmowie z Sarą zeszłam na dół aby zjeść obiad i zacząć pakować walizkę, zawsze gdy się pakuję to muszę dwadzieścia razy wypakowywać ubrania bo nie mogę się zdecydować co mam wziąć.
Zeszłam na dół w celu zjedzenia czegoś pożywnego co postawi mnie na nogi,niby jest już popołudnie a ja jestem jakaś niewyspana, senna nawet kawa już nie pomoże zobaczyłam Ewcię i postanowiłam sobie z Nią porozmawiać.
-Hej Ewcia - uśmiechnęłam się ukazując swoje dołeczki. Jak tam? -zapytałam z delikatnym ale radosnym uśmiechem.
Ostatnio między mną a moim bratem było gorzej, a Ewa wyczuła to i nie zamierzała się wtrącać w moje kłótnie z Piszczem.
- Majka.. Posłuchaj teraz Ty mnie. Ty i Łukasz zachowujecie się jak dzieci, nikogo nie usprawiedliwiam bo Łukasz to mój mąż a Ty jesteś kochaną małą Majką, ale jako rodzeństwo powinniście o wiele lepiej się dogadywać a Wy co robicie? - krzyknęła i miała bardzo poważną minę a to świadczyło tylko o tym że jest zła na mnie i Miszcza-Piszcza.
Bardzo dobrze ją rozumiałam i miała rację, więc czas zażegnać konflikt z moim bratem, w tym czasie go nie było w domu, poszedł do Błaszczyka - ten to zawsze wiedział co zrobić jak Łuki jest zły lub smutny. Piwko, wódeczka to jego plan.
W sumie to właśnie Kuba i Ewa umieli pomóc mojemu bratu, nikt nie lubił smutnego Łukasza w tym momencie pomyślałam o Piszczu jak się śmieje, no bo to właśnie jego uśmiech jest prawdziwy i taki szczery, ale teraz coraz rzadziej pokazuje swoje ząbki.
- Wiem, Ewa masz rację no ale Łukasza nie ma, a ja jeszcze przed wyjazdem chcę załatwić sprawę z Miszczem - zaśmiałam się pod nosem ale w głębi duszy było mi smutno.
Widziałam katem oka że moja bratowa nie była zadowolona z zachowania swojego męża, ale ja na pewno na niego w żaden sposób i to teraz w czasie mojego wyjazdu nie wpłynę, załatwię to wszystko po powrocie, a teraz czas na pakowanie, nie lubiłam tego.
Odpaliłam laptopa i postanowiłam że zadzwonię na Skypie do Mario, akurat jest po treningu więc będzie miał czas chociaż chwilkę pogadać abym szybciej się spakowała. Odebrał za pierwszym sygnałem, więc pewnie nie miał nic ciekawego do roboty.
- Hej kochanie, jak tam? - zapytał z wyraźnym wyrazem twarzy.
Gdy już on się uśmiechnął to poczułam coś w środku, nie mam pojęcia co to było ale coś cudownego jakby jakieś ukłucia, jakby taka gula w gardle która nie chce odjeść.
Patrzył się na mnie wyraźnie zadowolony moim przyjazdem a ja głupia nie mogłam nic powiedzieć, to wina tej guli w gardle
- No hej, wszystko dobrze jeśli chodzi o mnie, bo mój brat nadal jest na mnie zły że jadę do Ciebie - puściłam oczko i postawiłam laptopa na podłogę, aby móc się spakować w spokoju i nikt mi nie będzie mówił że coś nie słychać czy są jakieś zakłócenia.
Widać było że On jest zmęczony po treningu więc nie chciałam go męczyć naszą rozmową. Jeszcze zdąży na mnie się na patrzeć w ciągu tych 3 dni, pewnie mu się znudzę.
-Kochanie idź sobie odpocznij, bo wiem jak to jest być zmęczonym po treningu a obiecuję Ci że jak wstaniesz to już mnie zobaczysz. - uśmiechnęłam się szeroko i puściłam oczko.
Mario bez żadnych sprzeciwów uśmiechnął się i przytaknął mi więc zakończyłam rozmowę i schowałam laptopa i w końcu mogłam się do końca spakować, jak zawsze walizka mnie nie kochała bo nie chciała się zamknąć.
Gdy już skończyłam męczyć się z walizką zobaczyłam że już za godzinę mam pociąg do Monachium, zeszłam na dół i zobaczyłam swojego brata od razu przypomniały mi się wszystkie chwile spędzone z Łukaszem w Polsce.
-Łuki możemy porozmawiać? - zapytałam lekko krzywą miną, ponieważ bałam się jak zareaguje mój smutny ale stanowczy brat.
 Poczułam wzrok Łukasza na sobie, więc wiem jakie czeka mnie kazanie, normalnie jak w kościele..
-Majka, wiem że ostatnio coś nie dobrze między Wami, a to dlatego że nie chcę aby moja mała kruszynka ruszała w świat i to sama, będę tęsknił za Tobą ale baw się dobrze i możesz być pewna że nie jestem zły na Ciebie - delikatnie mnie przytulił i robił to najlepiej właśnie tylko On. Ucieszyłam się ponieważ nie chciałam jechać tam wiedząc że nie wyjaśniłam ważnej sprawy. Teraz mogę spokojnie wyjeżdżać - uśmiechnęłam się promiennie, a mój kochany braciszek zaproponował mi że mnie podwiezie na dworzec.
Z gracją modelki podeszłam do dziewczyn żegnając się z Nimi, wiedziałam że wrócę więc nawet nie było łez. Po jakimś czasie, byłam już w pociągu i zostało tylko czekać jak wkurzający głos z pociągu powie mi że już jestem w Monachium.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Już coraz bliżej nadchodził dzień spotkania się z Majką, to tylko 3 dni ale wiem dobrze że to będą najlepsze 3 dni w moim życiu. Moja miłość i Majki jest może w pewnym sensie na odległość, ale dajemy radę jakoś i sądzę że wszystko się ułoży i kiedyś jeśli jej Łukasz się zgodzi to ze mną zamieszka. Bardzo lubię jej tyłek, to z jaką gracją porusza się tymi swoimi małymi stópkami, miała bardzo szczery uśmiech, tak samo jak jej brat, nie brakowało jej niczego, no ale jak każda dziewczyna ona uważała że ma kompleksy. Nie rozumiem czasem kobiet. - zaśmiałem się sam do siebie i zacząłem szykować się na trening,
Szybkim ruchem geparda znalazłem się w swojej sypialni, która jak zawsze świeciła bałaganem, na podłodze leżały moje ubrania które już nosiłem, nie miałem okazji zanieść ich do łazienki, więc tutaj tak leżą, brudne skarpetki, i korki no jak wiadomo za ładnie to one nie pachną. Dziś przyjeżdża mój skarb więc trzeba coś nie coś ogarnąć. To dopiero za 7 godzin no ale na treningu będę nieobecny z wiadomych powodów. Trening zaczynał się o 11 miałem jeszcze godzinkę aby się ogarnąć z przyszykowaniem i sprzątnięciem tego pokoju. Szybko zacząłem zbierać brudne skarpetki, spodnie, koszulki, biegałem tak szybko jak podczas akcji pod bramką na meczach. Następnie zacząłem zbierać papierki do kosza i po pół godzinnym bieganiu góra-dół moja sypialnia była gotowa na przyjęcie młodej Piszczkowej. Długo nie myśląc o Majce zerknąłem na zegarek a wskazówki wskazywały godzinę 10.40 więc miałem jakieś 15 minut żeby wziąć szybki prysznic i szybko jechać na trening. Guardiola nienawidzi jak się spóźniamy bo każe biegać "karne kółka".
Po 20 minutach byłem już na Stadionie i czekałem na resztę zawodników, zawsze byłem szybszy od Nich w przebieraniu się, ślimaczyli się jak mrówki a zwłaszcza Lewy. Niby był szybki w ataku ale nie taki szybki jak Ja - zacząłem się śmiać i usłyszał to Robi i zaczął gonić mnie jak jakaś dzika fanka, która bardzo by chciała mieć ze mną zdjęcie albo dorwać mnie i poprosić o autograf. - śmiałem się dalej gdy zobaczyłem że Lewandowski traci oddech.
- Co Lewus nie dajemy rady z bieganiem, oj Anka za słabo Cię motywuję, trzeba będzie się poskarżyć trochę - wybuchnąłem głośnym śmiechem i zauważyłem że słyszał to każdy nawet sam trener ponieważ puścił do mnie oczko i pewnie też by się zaśmiał, ale jak wiadomo mu nie wypada.
Lewy podbiegł do mnie z gracją łabędzia i głupio na mnie patrzał jak zawsze przecież.
- Mario ty mój grubasku, dzisiaj strasznie chyba Ci humorek dopisuje? Może tak trochę Ci go zepsuć -zaśmiał się Lewy i zaczęliśmy trening.
Zanim zdążyłem się przebrać zauważyłem że już jest 16 a moja kochana kruszynka, która mieszka w Dortmundzie, mieście które jeszcze kilka lat temu tak kochałem ma niedługo być na dworcu w Monachium. Po chwili wsiadłem do mojego auta i szybko pojechałem na opisane miejsce przez Majkę i czekałem aż jej pociąg zjawi się w mieście Monachium. Czekając tak na Nią myślałem nad tym aby zabrać ją dziś na romantyczną kolację i pokazać jej jak bardzo kocham i mimo tego że to miłość na odległość to bardzo mi na Niej zależy i mimo tych 400 paru kilometrów dajemy radę się spotykać i jest idealnie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No więc oficjalnie reaktywuję bloga!
Witam obecnych czytelników, jak i tych nowych <3
Mam nadzieję że rozdział Wam się spodoba, czekam na jakieś opinie i recenzje <3
Chciałabym podziękować jednej przyjaciółce, która doradziła mi abym reaktywowała bloga, miałam go usunąć no ale jakoś jest! :D 
Dziękuję Olciak <3 :* 
http://czlowiekamoznazniszczycaleniepokonac.blogspot.com/
Zapraszam Was na jej bloga, jest idealny <3 *_*
Pozdrawiam Marcela :D

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

8. Strasznie Cię Kocham.



Teraz już wiem że się zakochałam w Nim. Marzenia się spełniają. W dzieciństwie zawsze mi każdy mówił że marzenia nigdy się nie spełniają a jednak. Moje życie się zmienia z dnia na dzień można by zauważyć że jestem bardziej radosna niż kilka miesięcy temu. Mam wspaniałych przyjaciół, rodzinę i chłopaka. Jak to brzmi, nigdy bym nie pomyślała że w taki szybki sposób poznam drugą połówkę. Coś jednak mi nie pasowało, tylko nie wiem co. Jestem z Mario oficjalnie już 1 miesiąc, wiem bardzo krótko ale jeszcze go poznaję. Chcę zobaczyć jaki jest naprawdę bo może za maską piłkarza bardzo skromnego, słodkiego i zwariowanego kryję się okrutny i wkurzający facet. Mieszkanie w Dortmundzie daje same plusy ale też są minusy. Plusy są takie że blisko mam na Stadion, jest sporo miejsc gdzie można wyskoczyć potańczyć czy coś zjeść ale minusy to zostawiłam rodzinę w Polsce, przyjaciół - tęsknie za Nimi.

Moje myśli błądziły wokół Mario, śnił mi się każdej i wiem jedno że coraz bardziej się w Nim zakochiwałam. Myślałam o Nim cały czas, ciężko było mnie nawet do czegoś zagonić a nawet powiem że polubiłam siedzieć w domu i nic nie robiąc. Łukasz i Ewa byli bardzo zdziwieni moim zachowaniem, często nawet rozmawiali o mnie i o tym jak się zachowuję. Muszę porozmawiać szczerze z Łukaszem na temat mojego idiotycznego zachowania. Nie zastanawiając się długo, zeszłam na dół na szczęście mój brat wiedział że czeka Nas taka poważna rozmowa. 

-  Hej Łukasz - przywitałam się z 26.
On zaczął mnie łaskotać, no wiedział jak ja tego nie lubię no ale niech ma satysfakcję że chociaż raz może. Nie lubię jak ludzie mnie łaskoczą bo potem strasznie boli mnie brzuch
- Hej Majka. Nie bądź zła, ale wiem że jak Mario wyjechał to strasznie źle wyglądasz, nawet fatalnie. - odrzekł Piszczek. Zachowujesz się dziwnie. – odparł z uśmiechem.
Nie rozumiałam dlaczego Łukasz tak to powiedział.

Tak bardzo tęsknie za moim Gecusiem, za jego czułymi ale namiętnymi pocałunkami, za jego miłymi słówkami, które mówił mi na ucho, jego uśmiechem i za tym jak dobrze mnie rozumiał w wielu innych sprawach. Potrafił wkurzyć ale i rozśmieszyć do łez.
On wyjechał do Monachium bo skończył mu się urlop, wyjechał wczoraj a czuję że minęło ponad tydzień. Tęsknota to chyba najdziwniejsze uczucie na świecie, z jednej strony obumierasz bo jest tak silna, że nie możesz funkcjonować normalnie, z Drugiej strony to dzięki niej uświadamiasz sobie jak bardzo Ci kogoś brakuje.
Bardzo mi brakuję Mario ale muszę jakoś wytrzymać ten czas, oby tylko do soboty bo chyba się zobaczymy, jeśli oczywiście mój brat puści mnie samą do Monachium, no ale w sumie mam 21 lat więc jestem dorosła a wiem jedno że On w każdej sprawie się o mnie martwi. Doceniam to ale bez przesady.

Chciałam porozmawiać z Łukaszem na temat soboty, ale on pojechał na trening, może Ewka chcę ze mną pogadać no ale jej też nie ma, poszła po Sarę do przedszkola. Ta mała wredotka rośnie jak na drożdżach.
Pomyślałam że miło by było jakby państwo Piszczkowie zastali w domu dobry i smaczny obiad, więc jednak coś zrobię. 

Chcę trochę podlizać się Łukaszowi więc przyrządzę jego ulubione danie zapiekankę z makaronem i rybą.
On bardzo kocha rybę pod każdą postacią a ja wręcz przeciwnie nienawidzę ryb. W szybkim czasie znalazłam przepis i wyciągnęłam potrzebne składniki na obiad.
Po godzinie zaczęłam rozstawiać naczynia na stół gdy w salonie zjawił się Piszczek. Czas tak szybko płynie a tutaj już 16.
- Siemka Łuki. - rzuciłam w Niego poduszką.
On zawsze tętnił pozytywną energią i taki uśmiechnięty od ucha do ucha. Jego pozytywna energia rozprzestrzeniała się po całym domu.
- No hejka Siorka. Co tam ? Widzę że nauczyłaś się gotować i wreszcie coś smacznego zrobiłaś - zaśmiał się szyderczo. 

Dzisiaj to on wariuje i przesadza. W sumie od zawsze wiadomo że Łukasz Piszczek był zwariowany ale teraz to zachowuję się jak idiota.
- Dobra koniec tych głupot tylko szybko ruszcie zady i siadajcie do stołu bo wszystko wystygnie - poganiała Ewka.
Ona tylko wiedziała jak Nas uspokoić, była idealną bratową i rozumiała mnie.

Usiadłam do obiadu i rzeczywiście wyszedł mi smaczny i mam nadzieje że zjadliwy.

- Ewcia, muszę się Ciebie o coś ważnego zapytać. Bardzo tęsknie za Mario i chciałabym do Niego pojechać w piątek. - odparłam lekko uśmiechnięta.
Gdy myślę o Mario humor od razu jest poprawiony. Ewcia spojrzała na mnie tylko i na razie nic nie powiedziała, czyli że to zły pomysł tam jechać.
- Majka.. Ja się zgadzam bo wiem że tęsknisz za Nim i bardzo go kochasz. Gorzej będzie jeśli chodzi o mojego męża, a Twojego brata. On pewnie nie chcę puszczać Cię tam samej a w dodatku jeszcze to miasto..
Wiem że to jest po pierwsze daleko, po drugie nikt nie lubi Monachium. Ale chcę odwiedzić mojego Skarbka, tęsknie cholernie za Nim. Zostało mi porozmawiać z Łukaszem, a tej rozmowy strasznie się bałam bo byłam pewna że On się nie zgodzi..
- Łukasz możemy porozmawiać. - zapytałam zdenerwowana. 

Moje zdenerwowanie było duże że ręce mi się trzęsły. Bardzo zależy mi na tym aby jego decyzja na temat mojego wyjazdu była raczej na tak.
- Majka wiem na jaki temat chcesz rozmawiać. Wiem że kochasz Gotzego, ale wyjeżdżasz sama do innego miasta, po prostu martwię się. Ale wiem że będziesz tam pod bardzo dobrą opieką i się zgadzam się. - odparł uśmiechnięty.
Jezu cieszyłam się jak głupia i zaczęłam skakać z radości jak idiotka. Chyba zacznę krzyczeć ale zbudziłabym Sarę bo chyba łapie ją jakaś choroba.
- Łukasz dziękuję Ci, wiesz jak bardzo go kocham. Jesteś cudownym bratem. - przytuliłam go z całej siły.
Mam kochaną rodzinkę i czuję się tutaj już dobrze i chyba już się za klimatyzowałam. 
W takim cudownym nastroju wyszłam na taras nie było jeszcze tak późno żeby posiedzieć i pomyśleć trochę. Nagle zaczęło mi coś wibrować w kieszeni, byłam pewna że to Mario bo o godz. 18 kończy treningi. Tak był to On, ale nie dzwonił tylko napisał SMS. 
" Hej Majka, tak strasznie mi głupio że piszę do Ciebie dopiero teraz ale przedwczoraj moja mama trafiła do szpitala i jest z Nią trochę źle. Pamiętaj o tym że Cię Kocham i tęsknie. Twój Gotze." 
Ta wiadomość mnie rozweseliła. Jezu mam nadzieję że z jego mamą nie jest tak ciężko jak pisał. Nie poznałam jego mamy ale mam nadzieję że wyzdrowieje. 
Postanowiłam mu odpisać bo jeszcze coś źle o mnie pomyśli. Bardzo szybko odpisałam. 
" Hej Kochanie, no nic się nie stało. Jejciu, musisz pewnie przy mamie ciągle siedzieć. Pozdrów ją ode mnie. Strasznie Cię Kocham <3 "
Mama Mario ma dużo szczęścia że ma takich kochanych synów, każdy z nich jest inny ale mają wspólną cechę na pierwszym miejscu jest rodzina, dlatego to cenię w ludziach. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mój pobyt w Dortmundzie minął bardzo szybko. Spędzanie czasu z Majką to sama przyjemność. Nigdy nie zapomnę wypadów na Stadion, naszych wspólnych wyjazdów za miasto, wspólne bieganie i wiele innych rzeczy. 2 dni temu wróciłem do domu i to co się stało to jest straszne. Moja mama trafiła do szpitala z podejrzeniem raka. Moje życie od tej chwili legło w gruzach, poczułem się tak jakby moja najukochańsza osoba umierała. Mama jest dla mnie wszystkim. Ona mnie urodziła, wychowała, nauczyła mnie jak żyć w tym trudnym świecie. Majka zrozumiała że muszę być Mamą. Siedzimy z moimi braćmi na zmianę w szpitalu, tato jest we Francji. Postanowiłem że przeproszę Majkę za moje zachowanie bo Kocham ją i nie chcę jej skrzywdzić. 
Szybko napisałem SMS i nie zdążyłem odłożyć telefonu do kieszeni, gdzie znowu coś zaczęło burczeć. Byłem pewny że to Piszczkowa.
Przeczytałem SMS i uśmiechnąłem się sam do siebie, gdyby ktoś z zewnątrz mnie zobaczył pomyślałby że jestem idiotą. 
Zauważyłem uśmiech na twarzy mojej rodzicielki, bardzo się ucieszyłem że mama się trochę uśmiecha bo od rana nawet nie chciała z Nami rozmawiać. 
- Synku coś czuję że Majka napisała, nie mylę się ? - zapytała mama z uśmiechem. 
Odkąd moja rodzina dowiedziała się że mam dziewczynę to wszyscy mi dziękują i gratulują a bracia czekają aż moja kochana zjawi się w Monachium no ale to już problem. 
- Tak Majka odpisała. Pozdrawia Ciebie mamuś. - odpowiedziałem i wystawiłem ząbki. Niedługo Cię odwiedzi i ją wreszcie poznasz. 
Nie mogę się doczekać kiedy Majka do mnie zadzwoni i powie że jednak decyzja Łukasza jest pozytywna, wtedy to zacznę wszystko organizować na jej przyjazd. 
Po chwili mój starszy brat Fabian zawołał mnie na korytarz, pomyślałem jedno " Co ten debil chce "
- Mario kiedy Twoja Majka przyjeżdża bo mam 2 wolne bilety do kina na komedię romantyczną i bardzo chętnie wezmę Ciebie i Maję ? - zapytał z radosnym uśmiechem na twarzy. 
Czyżby Fabian proponował Nam podwójną randkę ? Nie no to bardzo dobry pomysł, muszę jak najszybciej powiadomić o tym Majkę. 
Moi bracie byli najlepsi i zawsze mnie wspierali ale też czasem zachowywali się gorzej niż jakieś dzieci, które bawią się na placu zabaw budując zamki z piasku. Nie wyobrażam sobie życia bez moich braci i mojej jedynej Majki. 
Po 15 minutach wróciłem do mamy kupując jej babską gazetę i gorącą czekoladę. Zawsze mówiono mi że gorąca czekolada daje dużo szczęścia i jest najsmaczniejsza.
Jutro już wracam na treningi i doczekać się nie mogę już jak rzucę się w wir meczów, siłownia. 
Majka mi wmawia że nie powinienem trenować bo i tak ma się do czego przytulić. Przypomniało mi się jedna sytuacja. 
Leżeliśmy z Majką u Niej w pokoju, ona jak zawsze położyła się na moim brzuchu. I to co powiedziała to mnie rozśmieszyło do łez. 
" Wiesz co Mario powinieneś przestać chodzić na siłownię bo zrobisz się jak pączek" 
Ona wie jak zmusić mnie do nie chodzenia na siłkę. 
Szczęście się do mnie uśmiecha. Gdy ma się drugą połówkę to można iść przez życie.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już 8! <3
10 komentarzy i będzie nowy rozdział :D
Z dedykacją dla pewnej Oliwi :)
Pozdrawiam Marcela. ;)